niedziela, 7 czerwca 2015

#17 Krzyk...

 Dalej kontynuowałam moje rozpakowywanie i gdy skończyłam zauważyłam, iż wywala ona moje rzeczy z szafy i na ich miejsce wkłada swoje. Byłam tak wkurzona, że wydrapała bym jej te oczy najchętniej.
-Co ty do cholery wyrabiasz?!-Wykrzyczałam w jej stronę.
-Wyciągam szmaty i wkładam markowe ciuchy- Odpowiedziała z uśmieszkiem na twarzy "Zaraz Ci zmyje ten uśmieszek z twarzy!" moja krew buzowała.
-Jakie markowe, chyba same podróby i wyjęłam jej szmaty z szafy.


 -Myślisz, że jesteś jakąś księżniczką?- lekko pokiwała głową, dalej była taka cwana? To zobaczymy co bedzie dalej... - No to się grubo mylisz, CHOLERO jedna ! Jesteś GŁUPIA, BRZYDKA I PUSTA! Jeżeli uważasz, że jak nałożysz sobie tapety na ten RYJ to, to ci coś da!!! - Darłam się na nią jak opętana i na tyle głośno, że całe piętro zebrało się w okół naszego pokoju. Krzyczała bym dalej, gdyby nie to, ze Jasiek, Konrad i filip, którego znam tyko z imienia, wparowali do pokoju.
  

  Nagle tak z "dupy" "Jędza" zaczęła wyć i mówić jaka to ja jestem zła i tak dalej. Tuliła się do Konrada, a on wyglądał na nadzwyczaj złego. Powiedział tylko, że "Później o tym pogadamy" i wyszedł z beksą. Ja na to tylko wywróciłam oczami, mimo tego szkoda mi było, że stracę Kondzia. Jasiek na szczęście jest wyrozumiałą osobą, podszedł i przytulił mnie, a cała grupa gratulowała mi, no oprócz dwóch "laluni" "jędzy", ale nawet nie chciałam, żeby do mnie podchodziły. Miło, że mam ich poparcie. Dlaczego Konrad tak łatwo poddaje się jej gierkom? Czeka mnie z nim poważna rozmowa.
 
   Gdy wszyscy się rozeszli, Janek pomógł mi się z powrotem wpakować do szafy. Powoli dochodziliśmy do końca, lecz miłe chwile i spokojne, nie trwają długo. Właśnie do pokoju wszedł brat "jędzy". Ciekawi mnie bardzo jak będzie wyglądać ta rozmowa, a zarazem strasznie się jej boję.
-Wyjdź proszę, jak coś to Cię zawołam.-zwróciłam się w stronę Jaśka, a on posłusznie wykonał moje polecenie, przy drzwiach zwrócił wzrok jeszcze w moim kierunku, tak jakby chciał mi powiedzieć, że czeka za drzwiami i wyszedł.

  Między mną, a Kondziem nastała krępująca cisza, widocznie zbierał myśli, ponieważ jego twarz przybierała całkiem inny wyraz. Nie chciałam, żeby wybuchł i niespostrzeżenie go pocałowałam.
-Co to miało być MARCELINA !!!????Cholera jasna!- Krzyczałam sama na siebie. Nie wiem dlaczego go pocałowałam. Starałam się zrozumieć dlaczego to zrobiłam, lecz nie umiałam.

  Stałam tam jak słup, patrzyłam się na podłogę, nie chciałam patrzec na niego, ponieważ wiedziałam, że jeszcze bardziej pogorszyłam swoją sytuacje. Nagle z jego ust poleciały takie słowa, jakich ja nigdy bym nie użyła i nie chciałabym, żeby ktoś uzył je w moim kierunku. Mówił tak szybko i wiele, słów nie wyraźnie. Zrozumiałam nie wiele, ale to co najbardziej mi utkwiło:

                         "   Myślisz, ze jak mnie pocałujesz to bedziesz
                                              w lepszej sytuacji?"


                      "Moja siostra też ma jakieś uczucia, nie pomyślałaś o tym,?
                      Może nie do wszystkich czuje sympatię, ale stara się!!"
   

   
      No właśnie ona je ma, a ja jego zdaniem ich nie posiadam?
-A ja nie mam żadnych uczuć? Uważasz, że jestem tylko jakimś głupim popychadłem twojej siostry? Myślisz, że ja nie chciała bym choć trochę spokoju?- Krzyczeliśmy tak głośno na siebie, nieustająco, w gardle robiła mi się coraz większa gula. Między nami padała coraz to gorsza atmosfera. W końcu chłopakowi musiało zabraknąć już słów i nagle na policzku poczułam pieczenie na policzku i ręce. Byłam wystraszona, zaczęłam wrzeszczeć i płakać

-Masz stąd wyjść natychmiast! Nie pozwalaj sobie gnoju!- Podchodził już do drzwi, gdy nagle rzuciłam się na niego i zaczęłam go drapać po ręce, aż krew mu zaczęła lecieć.Patrzył na mnie jak na zwierze, na odchodne krzyknął, że mogę mieć wściekliznę i uciekł.
        

    Rzuciłam się na łóżko, wsunęłam pod kołdrę i zaczęłam wyładowywać emocje. Oboje zachowaliśmy się nie właściwie, a do tego mogą nas odesłać do domu.
 
    Okazało się, że znowu zapomniałam zakluczyć drzwi i wszyscy się tu zebrali. Ale głupio wyszło, teraz to już na pewno będę sama spędzać czas tutaj, schowałam się jeszcze głębiej pod kołdrę. Nagle poczułam, jak łóżko ugina się pod czyimś ciężarem, jednak na pewno nie była to jedna osoba. Gdy ktoś zsunął ze mnie kołdrę zauważyłam 7 osób na łóżku i 10  obok.
-Nie chcę wrócić do domu!- Krzyczałam przez płacz.
-Nie bój się, nie odeślą cię, co najwyżej zmienią Ci pokój, lub współlokatora.- Zaczęto mnie pocieszać, ale pewnie i tak będę przez nich miała rozmowę z organizatorami.

     Do pokoju wszedł jakiś wysoki pan ubrany w garnitur i kazał wziąć mi swój dowód. Osoby znajdujące się  w pokoju, wodziły za nami wzrokiem.

    Gdy weszliśmy do pomieszczenia zauważyłam, "jędze" z szyderczym uśmiechem i jej brata. Coś przybyło mu guzów na twarzy. Zaraz, ale ja go przecież pordapałam po ręce, a nie po twarzy, aż dziwne, że nikt u mnie nie zauważył żadnych siniaków na twarzy.
-Proszę usiąść.-Grzecznie zrobiłam co kazał.-Z jakiego powodu pobiłaś tę dwójkę?- Wow?Co?aaa.. czyli to ja jestem ta zła?!? Ciekawe tylko dla czego nikt nie zwraca uwagi na moją twarz.
-Ja im nic nie zrobiłam.- Odparłam stanowczo.
-To jak mi wytłumaczysz to- wskazał palcem na chłopaka twarz.
-Ładny makijaż- Uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Nie jesteś tutaj, aby żartować.-Podniósł na mnie głos.
-Ale ja nie żartuję, udowodnić panu? -Popatrzył na mnie ze zdziwieniem- Czy mogę tylko dostac tonik do demakijażu?-Jeszcze ra na mnie zwrócił swój wzrok i chwycił za telefon.
Po chwili milczenia, pan w garniturze oznajmił nam, że "Jan Dąbrowski"- tak oficjalnie- przyjdzie z cytuję "z... y.... tym czymś"- haha!


   "Zołże" zrzedła mina, kiedy podeszłam z tonikiem i chusteczką w ręce do Konrada. Jednym ruchem starłam mu pół makijażu z policzka. Pan popatrzył się z niedowierzaniem i odesłał mnie i Jaśka do siebie.  
- Świetna akcja- Pochwalił mnie Janek
-Ale to nie ja ją zafundowałam.- I zaczęliśmy się oboje śmiać.
  

   Przed drzwiami mojego pokoju powiedział, iż zmienią mi tylko współlokatorkę.
-Ty też masz śliczne limo pod okiem, pasuje do ciebie.- I uśmiechnął się po swojemu, taka mina pedofilka.
-E tam nic mi nie będzie, wiem,że ładnie mi w siniakach- Wystawiłam do niego język, a on złapał mnie za rękę...

----------------------------------------------------------
A więc obiecany rozdział, dla was. :*
Dziękuję osobom które ze mną zostały.
Kolejny rozdział za niedługo ;)

 

2 komentarze: