poniedziałek, 23 marca 2015

#12

. Bawiłam się jego telefonem jeszczę przez jakiś czas. Gdy nagle ktoś zadzwonił. Paweł... ? To pewnie jakiś jego kolega. Niestety on właśnie przed sekundą wyszedł z pokoju i co ja mam teraz zrobic? Zawiesiłam rozmowę, ale chwilę po tym przyszedł esemes: " Jasiek kiedy wracacie?", jak tylko to przeczytałam odpisałam, że Janka narazie nie ma ,wyszedł z pokoju jakąś chwilkę temu. Wtedy Paweł poprosił mnie, żebym jak tylko Jan przyjdzie powiedziała mu że Brat zdzwonił. Jak mówił tak zrobiłam. Przyszedł Jaś z powrotem do pokoju. Podałam mu telefon i poinformowałam, że brat dzwonił. Jednak nie mówiłam, że używałam jego tel. Pewnie mocno by się wkurzył.


Dzień mijał. Za pięć minut 16,00.
-Marcelina, Błażej, Kornela! Wracamy do domu!
-Teraz?! - Zirytowany odpowiedział, jakby nie wiedział, że przecież nie będziemu tu cały kolejny dzień.
-Tak teraz. Chodźcie! - No i poszliśmy się ubrać. Gdy byliśmy już gotowi do wyjścia musieliśmy się pożegnać z wszystkimi w tym mieszkaniu.
-Do widzenia, pa, do zobaczenia - Tak cały czas do puki nie pożegnałam się z wszystkimi. Cały cza używałam tylko tych trzech zwrotów. Zdarzało się, że wymawiałam po raz  drugi do tej samej osoby. Tyle ludzi, że ciężko jest się rozeznać do kogo co mówiłaś. Jeżeli dobrze pamiętam to chyba już z wszystkimi się pożegnałam, no oprócz.... Został mi tylko Jasiek, ale ja panikuje, boję się z nim pożegnać. Ale niestety taka już jestem.
-Może mnie nie zauważy - Cicho do siebie powiedziałam Skradałam się powoli do drzwi tak żeby na niego nie wpaść. Jednak na moje nieszczęście on tam właśnie musiał stać, chyba też wychodził , bo stał ubrany.Wypuścił całą moją rodzinę, mamę, tatę, brata, siostrę no i teraz ja miałam wyjść. Odwróciłam głowę w drugą stronę i wyszłam. Jasiek także wyszedł, zaraz po mnie. Zamknął drzwi i zbiegł po schodach. Właśnie zauważyłam, że jego rodzice czekają już w aucie. Ciekawe kiedy oni wyszli.
-Marcelina no chodź!
-No już idę.- Podeszłam do auta i usłyszałam z całkiem nie dużej odległości głos Jasia.
- No to pa krzykaczko.- Wsiadłam do auta i nagle sobie przypomniałam, że zostawiłam telefon na górze. Wybiegłam z auta i ruszyłam w stronę budynku, w którym znajdowała się moja komórka. Trochę się zmęczyłam, bo jest tu dość dużo pięter, a mieszkanie cioci znajduje się na ostatnim. Długo nie szukałam wujek zauważył, że go zostawiłam i wiedział, że zapewne wrócę po niego więc wystawił go na komodzie.
-Dziękuje!- Krzyknęłam, mam nadzieje, że wiedzą o co mi chodzi. I wróciłam do auta. Jasiek już pojechał, a moi rodzice byli lekko poddenerwowani. Usiadłam na wolnym miejscu i samochód ruszył. W drodze do domu wstąpiliśmy do paru hipermarketów. Ja wzięłam sobie tylko kinder bueno i małe chipsy. Jestem w trakcie czytania książki, więc gdy tylko znowu ruszyliśmy zajadając się chipsami czytałam ją dalej. Wiem, że przy książce nie powinno się nic jeść, żeby jej nie ubrudzić, ale tak bardzo chciałam ją przeczyta i zjeść te chrupki, że tak jakoś wyszło. Tak się wciągnęłam w lekturę, że nie zauważyłam nawet kiedy dojechaliśmy na miejsce.

*** Trzy dni później***
Do rozpoczęcia się roku szkolnego zostały dwa dni.Chyba jak większość nie cieszę się z tej wiadomości. Jedynie co mnie teraz trzyma to to, że dzisiaj są dożynki. Dla tych co nie wiedzą. Dożynki to takie jakby święto, hm.... coś w stylu zakończenia zbioru plonów rolników i przez cały dzień rozgrywają się różne rozgrywki, a na koniec dnia impreza. Czas zakończenia nie określony. DJ gra do puki ludzie się nie rozejdą do domów. Mimo to zanim wyruszę się trochę pobawić, wolę mieć jeszcze trochę spokoju. Zapięłam Lakiego, narzuciłam na siebie cienką bluzę i wyszłam z domu. Doszłam wraz z Lakim na nasze wzgórze. Tak naprawdę to nie jest nasze wzgórze ale często tu bywamy. To miejsce jest naprawdę piękne i takie "magiczne'', no takie nietypowe. Usiadłam na trawie spoglądając na niebo, było ono kolorowe, a po tych kolorach płynęły, jak łódki małe obłoczki. Każda z chmurek przybierała ciekawy kształt, ktoś o wielkiej wyobraźni mógłby na nie patrzeć godzinami. Ja na nie patrzyłam z zupełnie innego powodu, a tak dokładnie nie mam jakiegoś powodu po prostu to mnie hipnotyzowało. Niebo w odcieniach różu i pomarańczu. Latem rzadko się zdarza o tej porze taki widok, jest 20.00, ale naprawdę było tu pięknie. Powoli na trawie pokazywała się rosa a w niej odbijały się kolory. Całe wzgórze wyglądało jak wielka i puszysta wata cukrowa. Zaraz za polaną na której leżałam, był las i gdyby tak siedzieć w całkowitej ciszy, a raczej leżeć i patrzeć na niebo wsłuchując się w szum lasu i śpiew ptaków wylatujących z niego. Mmmmm.. Niesamowite uczucie. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się już ciemno. Musiałam przysnąć, na szczęście na nie zbyt długi czas. Zapomniałam, że przyszłam tu z psem. Nerwowo odwróciłam się do tyłu. Okazało się, że Laki wraz ze mną siedział i wpatrywał się w niebo, aż w końcu ze zmęczenia położył się i usną. Jednak jeszcze bardziej się wystraszyłam gdy zauważyłam nadchodzący cień. Złapałam Lakiego i wtuliłam się w niego mocno. Nie wiedziałam czego mam oczekiwać. Gdy postać z daleka wyglądająca potwornie do mnie doszła, poznałam że to Jaś. Ale co on tu robi??? Później w drodze na festyn Jan powiedział mi, że cały czas siedział i patrzył jak spędzam czas na wzgórzu. Sam także wpatrywał i nie dowierzał jak piękne może być niebo. Powiedział mi również, że moja mama zaprosiła ich do nas na noc i na świetną zabawę.  Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Lakiego zaprowadziliśmy do mieszkania, a sami wyruszyliśmy na podryw. Hahaha. Tak uznał Janek. Muzyka była tak głośna, że roznosiła się po całej wsi. Weszliśmy w sam środek tańczących. Wyczołgaliśmy się stamtąd pośpiesznie i rozglądaliśmy się za stolikiem przy którym siedzieli nasi rodzice. Znaleźliśmy! W końcu. Poszukiwania trochę trwały. Gdy przechodziliśmy obok sceny zauważyłam tam grupę dziewczyn, więc gdy tylko z Jasiem znaleźliśmy stolik odłożyłam tam swoje rzeczy i poszłam tańczyć. Leciały piosenki wręcz stworzone do tańca w grupie. Gdy nagle DJ zmienił repertuar i zaprosił wszystkich "zakochanych", wtedy właśnie się rozeszłyśmy. Z trudem trafiłam do stolika. Moi i Janka rodzice poszli tańczyć, a ja zmęczona wypijałam soki. Takie w kartoniku. Janek z Błażejem wyszli na środek  zaczęli tańczyć, o ile to można było nazwać tańcem. Próbowałam powstrzymać się od śmiechu, ale ciężko było mi opanować emocje. W pewnym momencie podeszła do mnie Ola i także się z nich śmiała i nagle przyszły wszystkie dziewczyny, które wcześniej tańczyły i się z nich śmiały, jedna o mało się nie udławiła ze śmiechu. To było naprawdę zabawne. Przytulili się do siebie, złapali za pośladki i szerokimi krokami kiwali się na boki. Przeleciały już kolejne trzy piosenki a oni nadal nie zeszli z parkietu, a my nadal jak głupie śmiałyśmy się, po pewnym czasie same z siebie nawzajem. Na szczęście DJ poprosił o chwilę przerwy, my już ledwo żyłyśmy, a Janek z Błażejem usiedli zmachani i nie mogli wydusić ani słowa. DJ wrócił.
-Idziecie potańczyć? - To pytanie skierowałam do chłopaków, którzy popatrzyli na mnie spod byka. Ja się zaśmiałam i z dziewczynami ruszyłyśmy w tany.


_______________________

Tak a wiec to jest ten długo oczekiwany rozdział. I teraz mi powiedzcie wolicie krótkie co dwa dni czy takie, ale to zajmuje mi trochę więcej czasu
. Piszcie w komach albo na asku, a i teraz zmiana wiem, że miałam do tego osobnego aska ale jego usuwam i jak będziecie chcieli to podam wam prywatnego, ale to za jakiś czas ok ;)

sobota, 21 marca 2015

#11

-Bo kleiłaś się do mnie przez całą noc.Haha! nie mogłam ciebie od siebie odczepić.
-Przepraszam, nie wiedziałam. -Cała zarumieniona stałam, tak jak bym tego wcześniej nie wiedziała.
-No i dlaczego kłamiesz?
-Ja? Hahaha.- No i tak się śmialiśmy, do puki ktoś nas nie zauważył. Najpierw zaczęłam być ciągnięta za rękaw. Nie było to zbyt miłe, Jednak gdy już mnie puścili stałam na środku salonu. Miałam tańczyć? I to jeszcze do tego włączyli mi Walca. Helou... do tego potrzeba dwóch osób... . Przecież oni o tym wiedzieli i przyciągnęli też Jaśka. Co za przypał. Wszyscy się na nas patrzyli, a ja nie potrafię tańczyć towarzyskich, nawet jak mam wszystko pokazane po kolei to i tak... .


Tańczyło się z nim fajnie. Niestety jak mówiłam w połowie się pomyliłam i upadliśmy na podłogę. On dobrze tańczy, czego nie można powiedzieć o mnie. Jednak gdy nadszedł już koniec naszego walca, Janek poszedł odpocząć, a ja? Ja zostałam dlaczego miałabym tracić chociaż chwilę świetnej zabawy. Wczorajszy dzień był do dupy, dlaczego miałby i dzisiejszy taki być? Poprosiłam o jakiś energiczny układ. Włączyli mi coś z rodzaju hip-hopu, co prawda jak byłam młodsza uczyłam się tego rodzaju tańca, ale i tak pewnie wszyscy mieli ze mnie niezłą beke.Przez dłuższy czas wywijałam, skakałam, pląsałam przed ekranem telewizora, ale nic nie trwa wiecznie... .Korki wywaliło i nie było prądu więc już po zabawie. Nagle wszyscy podzielili się, kobiety poszły do kuchni, mężczyźni zostali przy stole,a dzieci wróciły do pokoju. Usłyszałam tylko jak wujek wychodzi z domu i zaraz wrócił prąd. Jak myślałam chłopacy tylko na to czekali. Włączyli komputer i nic po za tym się nie liczyło. Ja i Ula znalazłyśmy ich telefony. nie były podpisane haha, więc nie wiedziałyśmy czyj bierzemy. Ula trafiła na filipa, a ja z moim pechem na Jaśka. Co ja mam tu robić. Nie sprawdzę esemesów, bo po co mi to. Po zobaczeniu nawet samej strony startowej można zauważyć, że lubi robić zdjęcia. Ma pełno apek z retrici itp. Hm... Czemu by niby tego nie sprawdzić. Jak działają, jak można fajnie poprzerabiać fotki. Zrobiłam sobie pełno selfi i przetestowałam każdą apke. Dla jego szczęścia usunę lepiej te zdjęcia. Sprawdziłam też jego playlisty. Ma parę fajnych piosenek, a reszty nie znam. Z tego powodu zabrałam mu też słuchawki i przesłuchałam każdą piosenkę po kolei. Jasiu ma na prawdę dobry gust muzyczny. Bawiłam się jego telefonem jeszcze przez jakiś czas. Gdy nagle ktoś zadzwonił. Paweł... ? To pewnie jakiś jego kolega. Niestety on właśnie przed sekundą wyszedł z pokoju i co ja mam teraz zrobić? Zawiesiłam rozmowę, ale chwilę po tym przyszedł esemes: " Jasiek kiedy wracacie?", jak tylko to przeczytałam odpisałam, że Janka na razie nie ma ,wyszedł z pokoju jakąś chwilkę temu. Wtedy Paweł poprosił mnie, żebym jak tylko Jan przyjdzie powiedziała mu że Brat zadzwonił. Jak mówił tak zrobiłam. Przyszedł Jaś z powrotem do pokoju. Podałam mu telefon i poinformowałam, że brat dzwonił. Jednak nie mówiłam, że używałam jego tel. Pewnie mocno by się wkurzył.

____________________________
Łapcie 11 rozdział. Za dwa dni pojawi się kolejny :*

czwartek, 19 marca 2015

#10

-Haha.- Nie śmiałam się zbyt głośno, żeby nikt mnie znowu nie usłyszał.- A ja się tyle  czasu ich naszukałam. - Nałożyłam sałatki i wróciłam do pokoju. Ten gyros był niesamowity. mmm..... Pyszny! Okazało się, że moim hukiem nie obudziłam tylko kuzyna tylko połowę osób z pokoju.  W tym czasie kiedy ja tam się męczyłam oni włączyli komputer i nawet nikt nie przyszedł mi pomóc.... Pusty już talerz odłożyłam na biurko. Przez jakiś czas oglądał co robią na kompie, jednak długo tak nie wytrzymałam sprawdziłam jeszcze tylko godzinę ( 5:45) Znużyło mnie to siedzenie i patrzenie, po chwili znowu spałam.


Jest 8:00, obudziły mnie wrzaski dochodzące z salonu. Gdy tylko się pozbierałam z łóżka, sprawdziłam co robią i okazało się, że o tej porze wymyślili sobie Zumbe i inne tańce na X-Boxie. Normalnie oszaleć można! Niektórzy byli już przebrani, a reszta skakała przed telewizorem w piżamach, ale to zabawnie wyglądało. Hahaha, co za poranek.
-Aaa!- To był raczej pisk, nie krzyk , ale nie taki, że wow, tylko taki cichy. Ktoś mnie dotknął w boczki, tak palcami. No nie wiem jak to opisać.
-Dobrze się spało?- Usłyszałam Jaśka za plecami.
-Trochę ni wygodnie. Koc nie do końca sprawdził się tak jak myślałam, strasznie się po obijałam.- Miałam taką cichą nadzieję, ze mnie nie poczuł jak spał.
-Czy, aby na pewno spałaś tylko na kocu???
-No i jeszcze na poduszce, która z resztą też była niezbyt wygodna.- No i wtedy zaczął się śmiać w niebo głosy.
-Czemu się śmiejesz? Nie śmiej się!
-Bo kleiłaś się do mnie przez całą noc.Haha! nie mogłam ciebie od siebie odczepić.
-Przepraszam, nie wiedziałam. -Cała zarumieniona stałam, tak jak bym tego wcześniej nie wiedziała.
-No i dlaczego kłamiesz?
-Ja? Hahaha.- No i tak się śmialiśmy, dopóki ktoś nas nie zuwarzył. Najpierw zaczęłam być ciągnięta za rękaw. Nie było to zbyt miłe, Jednak gdy już mnie puścili stałam na środku salonu. Miałam tańczyć? I to jeszcze do tego włączyli mi Walca. Helou... do tego potrzeba dwóch osób... . Przecież oni o tym wiedzieli i przyciągnęli też Jaśka. Co za przypał. Wszyscy się na nas patrzyli, a ja nie potrafię tańczyć towarzyskich, nawet jak mam wszystko pokazane po kolei to i tak... .

--------------------------------
Jeszcze raz przepraszam, ze wczoraj go nie wstawiłam, a dzisiaj tak późno naprawdę nie przewidziałam tego. Mam nadzieję, że w ogóle ktoś to czyta. Pokażcie się na asku proszę. Ja piszę to dla was, nie dla siebie.

wtorek, 17 marca 2015

#9

Na jakieś 5 minut wyszedł z pokoju. Prawie już spałam, ale Janek chyba nie zauważył, że leże na podłodze i potkną się o mnie. Gdy zorientował się, że na jego miejscu leży pies, rozciągną mocniej koc, żeby było też miejsce dla niego. Niestety nie było drugiego koca, żeby się przykryć, a ja już miałam gęsią skórkę, co on również zauważył. Wziął swoją bluzę, ale nie tą co mi dał przez przypadek, tylko tą co miał dzisiaj na sobie i mnie przykrył.
-Co ty robisz??? - Powiedziałam to tak, żeby myślał, że mnie obudziła (ale dobra ze mnie aktorka hehe).
-Twój pies zajął moje miejsce. Chciałem go zepchnąć, ale zaczął warczeć. Nie chciałem nikogo obudzić. Przepraszam.- Jak tylko skończył odwróciłam się w drugą stronę, w tuliłam się w mięciutką i ciepłą bluzę i próbowałam usnąć.



 

Obudziłam się o 5;00 było mi mega wygodnie. Może to dla tego, że byłam wtulona w Jasia? Jednak tak się wystraszyłam całą tą sytuacją, że szybko, ale delikatnie wysunęłam się spod jego ręki i odwróciłam w drugą stronę. Jak dobrze, że tego nikt nie widział.  Leżałam tak jeszcze chwilkę, jednak zrobiłam się tak strasznie głodna. Podniosłam się z podłogi i po cichutku opuściłam pomieszczenie. Gdy doszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki na pierwszej półce ujrzałam sałatkę z gyrosa. Chyba każdy by postąpił tak jak ja. Tak mi ślinka pociekła, nie mogłam się powstrzymać. Znalezienie talerza tutaj też nie należy do prostych zadań. Tyle szafek, a ważnej ani jednego talerza.
-Pora w coś zainwestować ciociu- Powiedziałam sobie w myślach i zaczęłam się śmiać. Ktoś tu idzie, chyba kogoś obudziłam.
-Przepraszam nie chciałam nikogo obudzić- Powiedziałam, zauważając czyjąś posturę u progu. Wszędzie było jeszcze ciemno więc nie mogłam określić kto to jest.
-Marcelina??- Ten nie wyspany głos rozniósł się po kuchni.
-Tak.
-Co ty tutaj robisz tak wcześnie.- Mówiąc to Fifi popatrzył na mnie przymrużonym i trochę zaspałym wzrokiem.
-Szukam talerzy. Strasznie zgłodniałam, nie chciałam nikogo obudzić, ale w tej kuchni nie ma ani jednego talerza.
- Spoko i tak już nie spałem.-Otworzył pierwszą z brzegu szafeczkę, a w niej ukazały się moje od 15 minut poszukiwane talerzyki.
-Haha.- Nie śmiałam się zbyt głośno, żeby nikt mnie znowu nie usłyszał.- A ja się tyle  czasu ich naszukałam. - Nałożyłam sałatki i wróciłam do pokoju. Ten gyros był niesamowity. mmm..... Pyszny! Okazało się, że moim hukiem nie obudziłam tylko kuzyna, tylko połowę osób z pokoju.  W tym czasie kiedy ja tam się męczyłam oni włączyli komputer i nawet nikt nie przyszedł mi pomóc.... Pusty już talerz odłożyłam na biurko. Przez jakiś czas oglądałam co robią na kompie, jednak długo tak nie wytrzymałam sprawdziłam jeszcze tylko godzinę ( 5:45) Znużyło mnie to siedzenie i patrzenie, po chwili znowu spałam.


-------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział  gotowy. Naprawdę proszę alebo piszcie w komentarzach , albo na asku
opinię. Chcę wiedzieć czy mam to ciągnąć i pisać dalej czy usunąć. :) Link do aska:
- http://ask.fm/Marcelysia

niedziela, 15 marca 2015

Z tego powodu że wbiliście 500 wyświetleń. Wstawiam #8 rozdział :* !!!!!!!!!

-Ula jakoś dała radę.
-Ale ona to co innego.
Jasiu trochę się rozpromienił, nareszcie wrócił mu humor po naszej rozmowie. Miło jak dzięki tobie ktoś się uśmiecha. Miło było w końcu do kogoś się otworzyć.

 
#8
Jest już naprawdę późno i większość gości zasnęła w salonie. Haha ten widok śpiących ludzi na podłodze, fotelach i na kanapie. Oczywiście jeszcze nie wszyscy pousypiali, w tym ciocia. Ci co nie śpią starają się ogarnąć pokój. Zbierają szklanki talerze i takie tam.
-Ciociu. Mogłabyś mi pożyczyć jakieś spodenki i koszulkę z krótkim rękawkiem?- Jak dobrze, że ciocia ma o niewiele większy rozmiar ode mnie.
- No okey. Poczekaj chwilkę zaraz coś Ci przyniosę.- Gdy wróciła, miała w rękach czarne krótkie spodenki i ładną, długą, szarą bluzkę z krótkimi rękawami.
-Dziękuję.
- Nie ma za co, a wy się pomieścicie wszyscy w jednym pokoju?
-Damy radę- powiedziałam z pewnością w głosie- Dobranoc-Odwróciła się i wróciłam do ciemnego już pokoju. Chłopacy zajęli łóżko. Ula ułożyła im się w nogach. Najwyraźniej ta podłoga została mi przeznaczona, wezmę z nią ślub hahahaha! Zabrałam koc i dwie poduszki. Rozłożyłam to co wzięłam na podłodze i się położyłam. Nie przykrywałam się bo było mi ciepło. Robiło się coraz to później, a ja dalej nie mogłam usnąć. Ta noc strasznie mi się dłużyła. Słyszałam ciche tykanie zegara z salonu. Słyszałam oddechy ludzi naokoło mnie. Powoli zaczynałam się  tego bać. Wszyscy śpią , a ja nie, usłyszałam jak drzwi do pokoju się otwierają, co było jeszcze bardziej przerażające, nie potrzebnie się tak bałam. Okazało się, że to tylko mój pies. Najpierw podszedł i położył się obok mnie. Jednak musiało mu być nie wygodnie, bo wcisnął się na łóżko między Filipa, a Jasia. Wtedy i im zrobiło się nie wygodnie. Zaczęli się rozpychać, rozkopywać. Jasiek miał wielkiego pecha, ponieważ położył się na wylocie i oczywiście tak się złożyło, że spadł z łóżka na podłogę. Myślałam, że pęknę wtedy ze śmiechu. Włożyłam głowę w poduszkę i starałam się nie śmiać.Dyskretnie zerkając co się dzieje. Podniósł się i popatrzył na około zdziwiony. Na jakieś 5 minut wyszedł z pokoju. Prawie już spałam, ale Janek chyba nie zauważył, że leże na podłodze i potkną się o mnie. Gdy zorientował się, że na jego miejscu leży pies, rozciągną mocniej koc, żeby było też miejsce dla niego. Niestety nie było drugiego koca, żeby się przykryć, a ja już miałam gęsią skórkę, co on również zauważył. Wziął swoją bluzę, ale nie tą co mi dał przez przypadek, tylko tą co miał dzisiaj na sobie i mnie przykrył.
-Co ty robisz??? - Powiedziałam to tak, żeby myślał, że mnie obudziła (ale dobra ze mnie aktorka hehe).
-Twój pies zajął moje miejsce. Chciałem go zepchnąć, ale zaczął warczeć. Nie chciałem nikogo obudzić. Przepraszam.- Jak tylko skończył odwróciłam się w drugą stronę, wtuliłam się w mięciutką i ciepłą bluzę i próbowałam usnąć.

--------------------------------
Okey a więc dzisiaj to już 2 rozdział. Dziękuję wam za to, że czytacie moje wypociny :)
Kochani zapraszam na aska http://ask.fm/Marcelysia . Dziękuje, że jesteście ze mną :*
Miłego wieczoru !!!

#7

- Jakoś nie widzę, żeby ktoś się o mnie martwił. Jesteś tu tylko ty. - Zdenerwowany odszedł i uderzył Błażeja w ramie. mogę się założyć, że obgadywał mnie. Nie mówiłam, że zepsuje mu nastrój.Dobra. Podeszłam do niego.
-Sory, że zepsułam Ci humor. Widzisz?
-Ale co mam widzieć?
-Mówiłam, że nie przynoszę szczęścia.
-No i miałaś rację! -Mówiąc to a raczej krzycząc wziął sok i odszedł ode mnie.


 #7
Na prawdę! Nie chciałam o zdenerwować.Przecież była go przeprosić, ale wychodzi na to, że w tym też nie jestem dobra.Przytuliła bym go, ale tak po przyjacielsku, ale.... .  Może oddam jednak mu tą bluzę? Tyle, ze nie mam nic pod spodem po za stanikiem. Nie rozbiorę się nie mając nic do założenia. Zebrałam się na odwagę, podeszłam do niego powoli i zaczęło mi to trochę czasu zanim to zrobiłam, ale przytuliłam go. Zrobił dziwną minę. Trochę zaskoczoną, zdziwioną, a zaraz uśmiechniętą i rozpromienioną.
-Myślałem, że jesteś bardziej nie śmiała.
-Zazwyczaj tak. Hehe, ale z mojej winy popsuł Ci się humor. Ciężko było, ale... -Zachichotałam pod nosem.
-No wcześniej to nawet nie chciałaś z nami porozmawiać.
-A.. ale to nie dlatego, że się bałam. Tylko dlatego bo co ja bym z wami robiła.
-Ula jakoś dała radę.
-Ale ona to co innego.
Jasiu trochę się rozpromienił, nareszcie wrócił mu humor po naszej rozmowie. Miło jak dzięki tobie ktoś się uśmiecha. Miło było w końcu do kogoś się otworzyć.


------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale jakoś nie miałam natchnienia. Obiecuję, że kolejne będą dłuższe.
Zapraszam na aska link do niego macie w poprzednich rozdziałach. We wtorek oczekujcie kolejnego rozdziału. Miłego dnia kochani :*

sobota, 14 marca 2015

#6

-A to krzykaczka-W taki sposób Kuzyn przedstawił mnie Jaśkowi. W końcu wiem jak on ma na imię.
-Dzięki Filip nie musiałeś.- Ironicznie mu odpowiedziałam.
-Heh! Miło mi "krzykaczko"- Puścił mi oczko i się uśmiechnął. Popatrzył na mnie dziwnie kiedy przedstawiłam mu się tak jak bym nigdy wcześniej go nie znała.


 

Jego wzrok przeszył mnie mnie całą. Wtedy to właśnie ja zaczęłam się śmiać. Widać było, że nie wiedział co ma teraz zrobić.
-Jasiek, jedziesz z nami???? -Mówiąc to wszedł Filip, rozmawiał przez telefon. Zapewne wybierają się gdzieś ze znajomymi.
-No spoko- Zawołali jeszcze tylko Błażeja i poszli się przebierać.  Dali znak cioci, że wychodzą i po chwili już ich nie było.
Zauważyłam włączony komputer musieli o nim zapomnieć, bo Filip nie wylogował się z Facebooka. Wraz z Ulą- moją przyjaciółką z dzieciństwa zrobiłyśmy sobie parę zabawnych fotek i wstawiłyśmy mu karniaka. Jak ich nie było, jakoś lepiej się bawiłyśmy. Włączyłyśmy sobie piosenki, które to nam się podobały, a nie im. Zaczęłyśmy się wygłupiać, tańczyłyśmy, śpiewałyśmy, skakałyśmy. Po mimo tego jakoś czas nie upływał nam tak szybko, jakby się wydawało. Powoli traciłyśmy pomysły co możemy jeszcze porobić. Jednak była godzina 22:30 chłopacy mogli wrócić w każdej chwili. Dlatego starałyśmy znaleźć sobie jakieś pomysły na spędzenie tego czasu. Równo o 23:00 Usłyszałyśmy ich głosy w przed pokoju. Wtedy to właśnie przypomniałyśmy sobie, że nie wylogowałyśmy się z Facebooka. Gdy tylko doszłyśmy do komputera otworzyły się drzwi do pokoju. Weszli w trójkę i odtrącili nas od kompa. Jaki pech, że to akurat o moim profilu zapomniałyśmy. Byłam mega wkurzona, ponieważ wpisali mi karniaka co nie było aż tak ważne, ale zaczęli pisać do mojego najlepszego przyjaciela, że go kocham, że chcę z nim być i wgl. Już wyobrażam sobie jego minę jak to przeczytał. Zdenerwowana wybiegłam z pokoju, a Ula za mną.
-Nie przejmuj się. -Ciągnąc mnie za rękaw powiedziała.-To Debile!- Krzyknęła tak głośno, że wyszli z pokoju. Janek się śmiał, Filip był zły, a Błażej cwaniakował.
-Co powiedziałaś??? - Wykrzykiwał ten najbardziej zdenerwowany.
- To co słyszałeś!- Zaczęli się przekrzykiwać, a to wszystko z mojego powodu. Wiem jestem beznadziejna. Nie odezwałam się ani słowem jak się kłócili. A powinnam jej bronić.
-Filip uspokój się.- Jasiek próbował załagodzić sytuację -One się nudzą jak my jesteśmy. Dziwisz się im ???
-Przecież żartowałem, chodźcie pogramy w coś.- Jak szybko zmienił decyzję? A dopiero co nie mógł przestać się przekrzykiwać z Ulką. Włączył" Wormsy". Uwielbiałam tą grę jak byłam mała. Zresztą teraz też nie pogardzę. Fajnie, że w końcu nie musimy same siedzieć.
    Wow 24:00, a nikt nawet nie zamierza kończyć imprezy.Wszyscy się świetnie bawią. Ja nie! Tak jak myślałam Ulka zdobyła dobry kontakt z chłopakami, mi to nigdy nie wychodziło. Siedziałam sama na podłodze, mi to jakoś nie przeszkadzało, ale Janowi chyba tak, bo kieruje się w moją stronę. Nie zdążył nic powiedzieć, bo zadałam jako pierwsza pytanie.
-Coś się stało?- No bo po co miałby do mnie przychodzić.
-O to samo miałem się Ciebie pytać.
-Mnie, a niby czemu? Przecież ja się świetnie bawię.- Wyskoczyłam na środek pokoju i zaczęłam tańczyć, o ile to można było nazwać tańcem.Popatrzył na mnie ironicznie i zaczął się śmiać. - No dobra nie jest super, ale co ciebie to obchodzi?
-Dużo! Nie lubię patrzeć jak jedni się bawią, a drudzy czują się odrzuceni.-Co prawda miał trochę racji, ale co jego to obchodzi, może ja lubię sama spędzać czas? No dobra nie lubię, ale jednak.
-To się nie patrz ! - Popatrzył na mnie spod byka, powoli zaczynał się denerwować.-Oj, żartuję, ale nie przejmuj się mną i idź spędzaj fajnie czas, zanim Ci go zepsuję.
-Weź się uspokój, nikomu nic nie psujesz, no chyba że sobie i tym co się o cb martwią.
- Jakoś nie widzę, żeby ktoś się o mnie martwił. Jesteś tu tylko ty. - Zdenerwowany odszedł i uderzył Błażeja w ramie. mogę się założyć, że obgadywał mnie. Nie mówiłam, że zepsuje mu nastrój.Dobra. Podeszłam do niego.
-Sory, że zepsułam Ci humor. Widzisz?
-Ale co mam widzieć?
-Mówiłam, że nie przynoszę szczęścia.
-No i miałaś rację! -Mówiąc to a raczej krzycząc wziął sok i odszedł ode mnie.


-------------------------------------------
Przepraszam, że nie napisałam wczoraj, ale nie było mnie cały dzień w domu.
 Zapraszam na mojego aska link do niego macie we wcześniejszych rozdziałach.
Jutro kolejny rozdział :)

środa, 11 marca 2015

#5

-Serio??? - I słyszę po drugiej tronie śmiech- Taka jestem zabawna??? - Rozłączyłam się. Kurde no co on sobie myśli cały czas się ze mnie śmieje. Zdenerwowana wróciłam do łazienki i przebrałam się. Po przeczesaniu mokrych włosów uznałam że czas już iść spać. Ruszyłam w stronę pokoju. Gdy tylko zobaczyłam moje łóżko od razu humor mi się poprawił. Wskoczyłam na nie i wbiłam się w mięciutką poduszkę. Przykryłam się i poszłam spać.

 

Jak dobrze, że są wakacje. W końcu można się porządnie wyspać. Zejście z łóżka trwało jakieś 20 min. Dziwnym trafem nie chciało mi się z niego schodzić. Jednak szkoda zmarnować taki piękny dzień. Wyjęłam z szafki ubrania, w tym była też jego bluza jest tak wygodna że najlepiej bym jej z siebie nie ściągała. Nagle mój spokój przerwała wbiegająca do pokoju mama.
-Ubieraj się szybko, bo jedziemy do cioci. Mówiłam Ci ostatnio, że w sobotę ciocia ma urodziny.-Całkowicie o tym zapomniałam. Cholera.Jak szalona wbiegłam do toalety i się przebrałam.
-No choć już- Krzyczał tato. Nie chciał się spóźnić. W końcu to jego siostra.
- Chwila tylko znajdę telefon!!!- Szybko ruszyłam w stronę pokoju. Telefon znalazłam pod łóżkiem. Gdy spojrzałam na godzinę byłam oszołomiona zaspałam 4 godzin, mam też jakieś trzy wiadomości i nieodebrane połączenie. Nie znałam numeru. Nagle po spojrzeniu na rękaw, pokapowałam się, że to on.
"Hej, dzisiaj nie mogę gadać." , " Jadę na imprę z rodziną do znajomych." , "Od dzwonie o..... "
No i po co on mi to pisze. Nie wiem jakbyśmy byli na coś dzisiaj umówieni. No nic zakładam buty i biegnę do auta zanim mi odjadą. Tak się spieszyłam, że gdy dotarłam do auta nie zauważyłam, że stoję na krawężniku i otwierając drzwi wywróciłam się. Wszyscy się śmiali.
Dojechaliśmy dosyć sprawnie i szybko.
-Masz dać te czekoladki cioci i złożyć jej życzenia.- mówiąc to, tato wręczył mi moją ulubioną bombonierę.- Tylko sama tego nie zjedz- I zaczął się śmiać. Dlaczego większość jak ze mną rozmawia to po paru minutach zaczyna się śmiać? Weszliśmy do jej mieszkania, a tam pełno ludzi. Ledwo się mieścili przy stole.
-Adam choć tu! - Usłyszałam jak wujek woła mojego tatę. Zapewne będą szli po drugi stół. Znajdowali się tu znajomi i rodzina cioci. Jednak okazało się ze to jeszcze nie wszyscy. Po nas weszło jeszcze sporo gości i ktoś kogo bym się tu nigdy nie spodziewała. Wraz z moim bratem, kuzynostwem i innymi dzieciakami siedzieliśmy w pokoju gdy nagle wszedł on.
-Co to kur........... ma być?!- No i wszyscy wlepiali we mnie wzrok. Zaczerwieniłam się się i uciszyłam. Kuzyn u którego w pokoju się znajdowaliśmy przedstawiał mu po kolei wszystkich znajdujących się tutaj. Ze zdenerwowaniem wyjęłam telefon i napisałam : "Co ty tutaj robisz??? Skąd znasz Filipa? Jesteście rodziną?". Patrzyłam na niego i czekałam aż wiadomość dotrze do niego. Wyjął najnowszego smartfona i przeczytał tego sms'a. Gdy tylko skończył czytać, otworzył szeroko oczy, popatrzył na mnie i się zaśmiał.Słodko, a zarazem strasznie mnie tym wkurzył. Poczułam, wibrowanie telefonu. Odpisał. "Nie, nie jesteśmy rodziną. Nasze mamy się dobrze znają". Odetchnęłam z ulgą.
-A to krzykaczka-W taki sposób Kuzyn przedstawił mnie Jaśkowi. W końcu wiem jak on ma na imię.
-Dzięki Filip nie musiałeś.- Ironicznie mu odpowiedziałam.
-Heh! Miło mi "krzykaczko"- Puścił mi oczko i się uśmiechnął. Popatrzył na mnie dziwnie kiedy przedstawiłam mu się tak jak bym nigdy wcześniej go nie znała.


-------------------------------------------------------
A więc to kolejny rozdział zapraszam na aska gdzie możecie przekazać mi swoją opinię. :)
http://ask.fm/Marcelysia :*

poniedziałek, 9 marca 2015

#4

-Laki! Zaraz, ktoś tam idzie, a do tego ma mojego psa.
-To twój pies?-Usłyszałam znajomy głos.
-O! Dobry wieczór, tak to mój pies. Dziękuję za fatygę.
-Nie ma sprawy, dobranoc. Następnym razem lepiej go pilnuj.-Uśmiechną się i poszedł.
-Dobranoc!-Oh... Jak dobrze, że sąsiad go znalazł.
-Gdzie ty byłeś?! Chodź już do domu.


 

Nareszcie cisza. Wszyscy już śpią.Wzięłam piżamę i poszłam się opłukać pod prysznicem.Woda nie była zbyt ciepła. Przecież nie było nikogo cały dzień w domu, skąd niby miała by się tu znaleźć ciepła woda?! Jednak nie ma to jak prysznic po wyczerpującym dniu Zaczęłam spłukiwać z ciała pianę, gdy nagle usłyszałam dźwięk dobiegający z mojego pokoju.Ktoś dzwoni? Szybko się opłukałam, owinęłam  w ręcznik i jak po parzona wbiegłam do pokoju. Miałam telefon nastawiony na ful głośność nie chciałam żeby kogoś obudził. Jak się domyślałam to dzwonił on.
-Hej- Pierwsze słowo jakie usłyszałam.Z pewnością to był jego głos.
-Hej! Mówiłam, żebyś zadzwonił jutro!
-No właśnie.-Powiedział zadowolony.-Jest po 24:00 więc teoretycznie nowy dzień!
-Wiesz, że nie o to mi chodziło?
-No tak, ale jak wcześniej rozmawialiśmy brzmiałaś jak byś chciała mi coś ważnego powiedzieć.-Znam go zaledwie jeden dzień, a już mnie zaczyna denerwować.
-Nie no nic specjalnego. Chciałam tylko podziękować, a  no chyba, że to, że jumłam Ci bluzę. Mogę Ci ją oddać, jak się kiedyś jeszcze spotkamy.
-Nie spoko nic się nie stało. Trzymaj sobie tą bluzę.
-Serio??? - I słyszę po drugiej tronie śmiech- Taka jestem zabawna??? - Rozłączyłam się. Kurde no co on sobie myśli cały czas się ze mnie śmieje. Zdenerwowana wróciłam do łazienki i przebrałam się. Po przeczesaniu mokrych włosów uznałam że czas już iść spać. Ruszyłam w stronę pokoju. Gdy tylko zobaczyłam moje łóżko od razu humor mi się poprawił. Wskoczyłam na nie i wbiłam się w mięciutką poduszkę. Przykryłam się i poszłam spać.


-------------------------------------------------
A więc to kolejny z moich rozdziałów. Jeżeli wam się podobał to wbijajcie na: http://ask.fm/Marcelysia , a nawet jeśli wam się nie spodobał. Przyjmę krytykę na klatę:P Hehe.

sobota, 7 marca 2015

#3

. Po 15 minutach zauważyłam jak staną na krzesełku i mówił ludziom żeby się ustawili. To był on, ten sam co ze mną gadał.Powoli podchodziłam do tłumu. Nagle wszyscy stanęli w kolejce no to ja też w końcu czemu nie?


  W końcu moja kolej. Dosyć długo się naczekałam. Jednak moje drugie spotkanie z nim wyglądało inaczej niż wszystkich stojących  w kolejce. Podał mi 2 bluzy i jedną koszulkę, oczywiście na każdej się podpisał. Dał mi jeszcze autograf na mojej. Puścił oko i pokazał na jedną z bluz. Dziwnie się poczułam, ale odeszłam sprawdziłam tą bluzę. To była bluza, której nikomu nie dał, TO BYŁĄ JEGO BLUZA!! z autografem i numerem telefonu. Ale czy powinnam do niego dzwonić. Nie, raczej nie. Nie wypadałoby. Dzień minął mi szybko. Zebrałam parę naście bluz haha i mama wzięła mnie jeszcze na kebaba gdzie on również był, Co to ma znaczyć??? Czy on musi być zawsze tam gdzie ja? Heh .
  Postanowiliśmy wrócić już do domu. W końcu była już 22.30 heh no pochodziliśmy jeszcze i pozwiedzaliśmy miasto. Przede wszystkim sklepy.Jednak nie chcieli mi już nic kupować bo miałam dość dużo ciuchów. Dzień spędziłam miło, bardzo mi się podobało. Jednak gdy dojechaliśmy do domu nie było zbyt ciekawie. Mam psa który miał być wyprowadzony na podwórko przez moją ciocię, ale najwyraźniej zapomniała bo nie było ich w domu. Co za pech. Podlał wszystkie kwiaty, zwymiotował no itp. Nie było zbyt ciekawie. Mama w krzyk, tato zresztą też się darł ah.. . Uspokoiłam ich trochę i powiedziałam, że wezmę go na spacer. W trakcie postanowiłam, że jednak zadzwonię do niego i mu podziękuje.O dziwo nawet nie musiałam długo czekać aż odbierze.
-Hej?!
-Cześć, kto mówi?-Zapewne, że tak zareagował. Ale co mam mu odpowiedzieć? On nie zna mojego imienia, zresztą ja jego też nie! Pewnie uznał, że to pomyłka, bo się rozłączył.Co mam teraz zrobić? Skąd mogę wiedzieć, że się dodzwoniłam tam gdzie trzeba, skoro nawet nie wiem jak się nazywa. Może po prostu powiem po jego nicku na youtubie? Dobra, dzwonię jeszcze raz. Tym razem nie odebrał tak od razu. Założę się, że zastanawiał się kto do niego dzwoni.
-Halo? JDabrowsky?- Już mam pewność, że to on bo znowu się śmieje.
-Mów mi po prostu Jaś.-Śmiał się coraz głośniej. Słychać, że nie był sam. Mają tam pewnie ze mnie niezłą bekę.
-Słuchaj chciałam podziękować za bluzy i.....-Nie dał mi dokończyć.
-Nie ma sprawy, przecież każdy je dostał.
-Ale nie trzy w tym jedna twoja.
-Aaaaa........., może innym razem pogadamy? Teraz nagrywam.
-Ah.. spoko. Przepraszam. To zadzwonię jutro ok? Bo dzisiaj już nie będę mogła. To jeszcze raz dzięki. Hej!
-Na prawdę nie musisz dziękować. Ha ha ha!-Znów ten śmiech- To ja jutro do cb zadzwonię.
-No to dobra okey. Hej!- Ciekawe dlaczego nie chciał żebym to ja do niego zadzwoniła. A jak on zadzwoni a ja akurat nie będę mogła gadać? Ah... Dobra. Robi się późno, wołam psa i idę do domu.
-Laki !!! Chodź do domu!- Gdzie on polazł.Dlaczego ja ciągle zwracam uwagę na swoje potrzeby. Puściłam go i nawet nie zainteresowałam się gdzie pobiegł.
-Laki! Zaraz, ktoś tam idzie, a do tego ma mojego psa.
-To twój pies?-Usłyszałam znajomy głos.
-O! Dobry wieczór, tak to mój pies. Dziękuję za fatygę.
-Nie ma sprawy, dobranoc. Następnym razem lepiej go pilnuj.-Uśmiechną się i poszedł.
-Dobranoc!-Oh... Jak dobrze, że sąsiad go znalazł.
-Gdzie ty byłeś?! Chodź już do domu.



--------------------------------------------
To już trzeci rozdział. Piszcie czy wam się podoba na asku: Ask: http://ask.fm/Marcelysia
Posty jak zauważyliście wstawiam co 2 dni więc kolejnego spodziewajcie się za dwa dni :P

czwartek, 5 marca 2015

#2

"-Wiesz co???- Zapytał
-Hym?
-Chodź ze mną koło sceny nie będziemy się tu teraz przepychać, a skoro długo czekałaś to pewnie dla tego ze chciałaś jako pierwsza dotrzeć na miejsce-Skąd on to wiedział?? haha no raczej wiadomo."

 



Gdy dotarliśmy na specjalnie wyznaczone dla niego jako youtubera miejsce, zadałam sb tylko jedno pytanie. Jak ja to zrobiłam, że stałam półtora godziny przy EXIT hahah, ale musiał mieć ze mnie bekę. Gdy skończyło się wprowadzenie i wszyscy rozeszli sie na swoje stanowiska, ja stałam jak wryta, sama nie wiem dlaczego. Może mi się spodobał, ale on jest jednak o wiele starszy ode mnie. Nawet nie zapytałam o imię. No i na dodatek zgubiłam się wśród tego tłumu. Powoli  podążając w stronę sceny przy której stałam, odnajdowałam wszystkich po kolei youtuberów i zbierałam autografy. Miałam już prawie całą koszulkę zapisaną, ale zostawiłam miejsce w razie gdybym jeszcze go spotkała.I się nie myliłam, gdy przy stanowisku Remka się rozrzedziło zauważyłam dosyć sporą grupkę ludzi przy jakimś stanowisku. Nick tego youtubera wisiał ale nie mogłam go w ogóle  skojarzyć. "Kto to był"-ciągle zadawałam sobie to pytanie. Po 15 minutach zauważyłam jak staną na krzesełku i mówił ludziom żeby się ustawili. To był on, ten sam co ze mną gadał.Powoli podchodziłam do tłumu. Nagle wszyscy stanęli w kolejce no to ja też w końcu czemu nie?


--------------------------------------------
Okey ten rozdział jest o wiele krótszy, ale kolejne będą już dłuższe.
Specjalnie dla moich czytelników założyłam aska. Są osoby, które nie
mają bloga, a ja chcę znać nawet najgorszą krytykę :)

Ask: http://ask.fm/Marcelysia

wtorek, 3 marca 2015

#1

 Przedstawienie postaci: Jestem Marcelina.Mam 13 lat i marzyłam aby pojechać na MtU


   Mama po moich narastających błaganiach zgodziła się pojechać do Wrocławia. Strasznie się ucieszyłam, że zobaczę kogoś, kogo oglądam od roku na yt. To świetne uczucie. Przede wszystkim chciałam zobaczyć Remka, ale to co mnie tam spotkało było jeszcze lepsze.
   W dzień wyjazdu ubrałam moją ulubioną białą bluzę, na której mogłam zbierać autografy. Trzy godziny przed rozpoczęciem MtU kazałam już rodzicom wyjechać z domu. Na miejsce dotarliśmy 1,5h przed rozpoczęciem. Stałam przy barierce i czekałam. Mimo próśb rodziców, aby wyjść jeszcze na miasto, nie zgodziłam się. Chciałam wejść tam jako pierwsza. Nikt mnie stamtąd nie mógłby wyciągnąć po za jedną osobą. Wprawdzie nigdy go nie widziałam. Więc uznałam, że również chciał być tam pierwszy. Był on bardzo (jak dla mnie) wysoki. Widać było, że jest starszy ode mnie. Jednak twarz miał jak u 14 latka. Włosy ciemno-brązowe, gęste i roztrzepane na wszystkie strony. Pod jego ślicznymi włosami, były ogromne kasztanowe oczy.Były one na prawdę cudne. Nabrały one trochę kształt zdziwienia kiedy zadałam pytanie:
-Ty także chcesz być pierwszy?-Zaśmiał się lekko i wpuścił mnie do środka. Zdziwiłam się, gdyż uznałam że to zwyczajny chłopak,a okazało sie, że to znany youtuber, ale wtopa.... .
-Ty na prawdę mnie nie znasz ??? - pytał zdziwiony.
-Pierwszy raz Cię na oczy widzę-zachichotałam -Miałam pewność, że stoisz w kolejce, tak jak ja.
-Ale ty już w niej nie musisz stać.Teraz będziesz szła ze mną na tą sale co trzeba-Wskazał miejsce zaraz obok siebie-Chodź obok mnie bo jeszcze się zgubisz.-dodał.
-He he. Ale w takim razie po co tam stałeś???
-Miałem stać i pilnować aż ktoś się pomyli i będzie chciał wejść EXIT'em no i mieli rację, że są takie osoby. Długo tu stałaś??? - Zapytał ze śmiechem.
-Szczerze, czy mam kłamać?-po cichu się zaśmiałam i tak szliśmy w stronę sceny, gdzie stał już tłum ludzi.
-Kłam! - odpowiedział dalej się śmiejąc za moimi plecami.
-Tylko parę minut. Ha ha ha!- I tak śmialiśmy się aż doszliśmy do końca całego tłumu.
-Wiesz co???- Zapytał
-Hym?
-Chodź ze mną koło sceny nie będziemy się tu teraz przepychać, a skoro długo czekałaś to pewnie dla tego ze chciałaś jako pierwsza dotrzeć na miejsce-Skąd on to wiedział?? ha ha no raczej wiadomo.


---------------------------------------------------------------------
A więc to mój pierwszy rozdział mam nadzieję że się spodobał :)
Kolejny rozdział bd 05,03