wtorek, 10 listopada 2015

niczym początkujący gwałciciel.


 -Mamy być cicho zapomniałaś- pokręcił znacząco głową Michał.
-Ups.... -rozradowana dziewczyna zwróciła wzrok ku Emilowi.
-Pytanie-odpowiedział sucho.

-Ktoś z tego towarzystwa wpadł ci w oko?
-Tak.
-A kto to taki.... ?






- Tośka miało być tylko jedno pytanie!- Krzyknęliśmy, po cichu na dziewczynę. Tak krzyczeć po cichu... eh... no ale tak właśnie zrobiliśmy.
-Dobra, dobra, już nie krzyczcie, będę grzeczna- i uniosła ręce w geście obronnym, z czego my zaczęliśmy się śmiać.
     Emil wziął butelkę w rękę i czekał, aż się uspokoimy.
-Mogę już?- zapytał zniecierpliwiony chłopak. Kiślu tylko się uśmiechną i od razu było wiadomo, że możemy dalej grać. 


    Powoli zabawa się rozkręcała, coraz częściej padały pytania, ponieważ po poprzednich zadaniach,- których w sumie było tylko dwa,- wszyscy bali się kolejnych. Na mnie jeszcze ani razu nie wykręciła butelka, co sprawiało, że czułam się trochę nie potrzebna, ale byłam często wykorzystywana do wymyślania pytań, bo te tępaki nie wiedzą jak używać mózgu. Tośka, przez całą zabawę próbowała wyciągnąć od Emila, która z nas mu się podoba, ale jak na razie jej się to nie udało. Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam, iż w końcu wypadło na mnie. Ciekawe od kogo. 
-Marcela!- Wszyscy wpijali we mnie wzrok.
-Czuję się trochę osaczona- Zaczęłam się śmiać- Ojć... każdemu zdarza się czasem odpłynąć. To kto mnie wylosował?- Zapytałam, po czym zwrócili wzrok ku Melii. O nie tylko nie ona!-Pomyślałam, patrząc na nią z przerażeniem, ale i tak wybiorę zadanie, bo pytania są dla ciot.-Zadanko poproszę- Mówiłam pewnie, a tak na prawdę w środku umierałam ze strachu. Coś czuję, że mam przesrane.
-Hm... niech ja się zastanowię- Na jej twarzy pojawił się cwaniacki uśmiech. - O mam!- i poruszała brwiami, niczym początkujący gwałciciel.-No to mów, bo umrę z niecierpliwości.-Popatrzyłam na nią i zauważyłam, że ukradkiem zerka na chłopaka siedzącego obok (Michała), a potem zwraca wzrok ku Jaśkowi. -Musisz ich pocałować.- Gdy tylko to usłyszałam, to wytrzeszczyłam na nią oczy, a ona tylko się cicho zaśmiała.- To ma być jakiś żart??? Nie śmieszny!- pomyślałam, po czym zostałam skarcona przez podświadomość- Już pękasz? Jak widać nie nadajesz się do takich gier!-Nadaję!-krzyczałam na siebie w myślach.
-Hallo! Ziemia do Marceli- Rafał pomachał mi dłonią przed twarzą.
-Yyy.. Tak już jestem, sorka- Panika mnie zżera od środka. Chwila, ale przecież nie powiedziała gdzie mam ich pocałować. -I tu Cię mam!- Podniosłam mój 'ciężki' tyłek i najpierw podeszłam do Michała, lekko musnęłam jego policzek i odeszłam, zdążyłam zauważyć jego i Meli niezadowolone miny. Do Jaśka też podeszłam i lekko pocałowałam w policzek. Widać byli mocno zawiedzeni moim postępowaniem.-Mogłaś bardziej sprecyzować swoje zadanie- Zdenerwowani, a zarazem rozbawieni chłopcy rzucili się na biedną dziewczynę.-Jak chcecie od niej coś więcej to sami ją o to poproście, albo i nie- Wycwaniona Mela powiedziała. 

      Na tym zakończyła się nasza gra, ponieważ wybiła już godzina, o której mieliśmy zakańczać 'piżama party'. -Szybko to ogarnijmy, ale tak już do końca i idziemy już do pokoi, albo do mnie- Powiedział Janek.

   W dosyć, krótkim czasie się uwinęliśmy. Dżej próbował nas jeszcze namówić na jakiś seans u niego, ale poszły chyba tylko trzy osoby (Kiślu- bo tam śpi, Michał i Emil), reszta rozeszła się do swoich pokoi. -To co Mela oglądamy?- Zapytałam dziewczynę wyrywając jej tableta z rąk. -Może jakieś anime?

-Ja jestem za- krzyknęłam wchodząc na "Anime shinden" -Ao no..?- zapytała dziewczyna, ale przez ostatnią noc, a raczej poranek to oglądałyśmy i skończyłyśmy.-Mam lepszy pomysł! Haikyuu!
-A o czym to?- zapytała.
-O siatkówce.
-Kocham siatkówkę!- Pisnęła mi do ucha.-Cieszę się. To kładź się tutaj -poklepałam miejsce koło mnie, a ona zaraz się tam wcisnęła i już oglądałyśmy.

----------------------------------------------A więc tak, miałam chwilę wolnego czasu więc coś tu dla was napisałam. Mam nadzieję, że się spodoba. Nie wiem jeszcze jak dzie teraz z rozdziałami, ale będę starała się wam je wstawiać jak najczęściej.Zapraszam na ASK'a
A i nie wymagam od was komentarzy czy coś, ale fajnie by było jakby jakieś pojedyncze sie pojawiły, na pewno by mnie to uszczęśliwiło.

piątek, 30 października 2015

Info o Infie

Hej!!

Mam ważne info, ale żeby się nie powtarzać zapraszam na RealneNieIdealne gdzie wszystko jest wyjaśnione.

Przepraszam, czekajcie na mnie ;****

piątek, 16 października 2015

Słów ci zabrakło???

Tak wiem znowu opuściłam jeden wpis i bardzo was za to przepraszam, po prostu przez szkoły (bo chodzę do dwóch) mam coraz mniej czasu, postaram się wam to czymś wynagrodzić (pomysły piszcie w komentarzach, może być to jakiś chalange, lub coś innego- życzę wam miłej zabawy w wymyślaniu)
I tak możemy robić za każdy brak rozdziału ;*
-------------------------------------------------------------------------

   Zaczęło by się świetnie gdyby nie to, iż nasi DJ'je zaczęli się kłócić o to co puścić jako pierwsze. Dwóch chłopaków poszło ich rozdzielić, a trzeci stanął za sprzętem i włączył pierwszą piosenkę. Zaczyna się powoli, długi ma wstęp, ale ludzie powoli wychodzą na parkiet i tańczą My jak na razie przypatrujemy się wszystkiemu, nie możemy pozwolić, aby cokolwiek komukolwiek się stało. Wyznaczyliśmy w jakich 'obszarach' i o której godzinie każde z nas będzie pilnowało. Jest tu sporo osób i wszystko może się wydarzyć...

   

     Od kąt tu jestem na prawdę stałam się odważna, - a przynajmniej w porównaniu z kiedyś- skarciła mnie moja podświadomość. Tak, mimo iż to ja często się biłam z chłopakami i walczyłam o swoje z dziewczynami i wszyscy znali mnie w szkole, byłam bardzo skrytą osobą, ale 'odważną' jeżeli chodziło o pomaganie innym. Nie lubię, jeżeli ktoś obraża innych i to z premedytacją.

    Ja wraz z Melanią miałyśmy patrzeć na wszystko ' z góry', czyli z miejsca gdzie był DJ, i pokazywać chłopakom gdzie mieli by się kierować, gdyby komuś coś odwaliło. Ruszyłyśmy więc na taki jakby 'schodek'/'podwyższenie' (?).


     Chłopak, który zdecydował zająć miejsce Oli i Kamila świetnie sobie radził w nowej roli, a może robił to tak często, że dla niego to nic specjalnego. Miał nawet przygotowane swoje nuty, bo nasze uznał za dziadostwo, przyznam, że trochę mnie to zasmuciło, ponieważ, to ja wybierałam muzykę. No, ale cóż jak widać mało wiem o klubowej muzyce- a może dla tego, że masz dopiero 13 lat?- Znów moja podświadomość dała się we znaki. Jednak fakt, to fakt, jeszcze nigdy nie byłam na porządnej 'imprezie'.
-chcesz coś do picia? -zaproponowała Melka.
-Tak, nie wiem, może tymbarka ?
-Jakiego?
-Wiśnia-jabłoko.
-um.... najlepszy.
-przecież wiem - i posłałam jej oczko.

    Od patrzenia się na ludzi w takim huku można dostać jakiejś choroby. Mimo, iż jak na razie jest spokojnie, to i tak za bardzo nie mogę potańczyć, a nawet do toalety mnie nie chcą puścić. Emil-bo tak miał na imie DJ- pozwolił mi zapowiadać piosenki. Ogółem bardzo fajny z niego chłopak- dla czego ja tu zadaje się z samymi chłopakami?? nie licząc oczywiście Melki-z rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka. Ogółem Emil to chłopak o ciemnej karnacji ( nie chodzi mi oto, iż jest murzynem, tylko ma ciemniejszą niż przeciętne osoby. Tak jak ja) Jest brunetem o niebieskich oczach i ma z metr osiemdziesiąt wzrostu, więc patrze na niego tak troszeczkę z dołu, co całkiem zabawnie wygląda (taki starszy brat).
-No młoda zapowiadaj, może jakąś zabawę wymyślisz?- Po patrzył się na mnie, jak mówił musiał się tak odrobinkę z chylić, abym usłyszała.
-...- nagle zabrało mi mowę, stałam tam jak wryta i się bałam odezwać.
-Ej co jest? Słów Ci zabrakło?- A żebyś wiedział... . On zaczął się śmiać i zabrał mi z rąk mikrofon.

                                                      **3 godziny później**

  Musimy już wyłączyć muzykę, więc po rosiłam Emila, aby w miły i kulturalny sposób zakończył zabawę i zwołał chętnych na środek. W trakcie 'piżama party' dużo osób się rozeszło, więc została nas jakaś marna 14-tka. Usiedliśmy w kółku, a Jasiek przyniósł butelkę, za daleko nie musiał od chodzić, ponieważ został tu niezły śmietnik, który oczywiście trzeba będzie posprzątać.

-Zabawa typu tak/nie lub zadanie-Oznajmiła Tosia.
-Okey- odpowiedzieliśmy chórem i Tośka zakręciła butelką.

-Hahaha Emil to co wybierasz?!- Krzyknęła dziewczyna na całe gardło, za co dostała muke od Michała.
-No co???
-Mamy być cicho zapomniałaś- pokręcił znacząco głową Michał.
-Ups.... -rozradowana dziewczyna zwróciła wzrok ku Emilowi.
-Pytanie-odpowiedział sucho.

-Ktoś z tego towarzystwa wpadł ci w oko?
-Tak.
-A kto to taki.... ? 


-----------------------------------------------
okey a więc to by było na tyle, mam nadzieję że nie zrazicie się do mnie za to ^^
i za tamto też ;*

sobota, 3 października 2015

do 23.30 ;)

Wróciliśmy już do hotelu, na stoku było na prawdę świetnie, prawie byśmy się pozabijali w trakcie trwania czasu wolnego. W tym czasie każdy mógł robić co chce, iść do restauracji, lub dalej jeździć na stoku. My wybraliśmy tą drugą wersję, na szczęście jeździł z nami również Olaf, bo inaczej nie wiele by z nas zostało... 

  Po powrocie do hotelu przebraliśmy się w piżamy i zebraliśmy się w auli. Właśnie rozpoczyna się pierwsze obozowe 'piżama party', wymyśliliśmy to w autobusie i zaraz wszystkich o tym poinformowaliśmy.

   Aulę mamy czynną do 23;30, tak powinniśmy mieć ją tylko do 22.00-cisza nocna- ale dogadaliśmy się, iż po 22.00 wyłączymy muzykę i w coś pogramy- najprawdopodobniej w butelkę.
-Szukamy Dj'a, jest ktoś chętny- Taaak pomyśleliśmy o wszystkim, zgraliśmy muzykę na pendrive'a, przygotowaliśmy jedzenie i różne gry. Jednak o Dj'u nikt nie pomyślał, a wszyscy chcieli się bawić. W górze pojawiły się dwie ręce.
-Ja jestem chętny/chętna- Krzyknęły dwie osoby z drugiego końca sali. Ola i Kamil, jestem ciekawa jak dwie zupełnie różne osoby poradzą sobie przy jednym sprzęcie, jednego byłam pewna, będzie na prawdę ciekawie.
-A ty co tutaj robisz?
-Ja będę Dj.
-Nie to ja będę DJ.

-Marcelinaaaa.... -Haha wszystko to powiedzieli razem i w tym samym czasie, dokładnie jak w filmach.
-Dacie sobie radę- szeroko się uśmiechnęłam i spojrzałam na ich przepełnione goryczą twarze- dogadajcie się, zresztą muzykę macie naszykowaną, musicie ją tylko jakoś zapowiadać i puszczać, nic trudnego. Oczywiście możecie zmienić kolejność według waszych upodobań.- Oby się tylko nie pozagryzali- śmiałam się w myślach zgarniając mikrofon ze stołu. -Hejcia, właśnie zaczynamy naszą 'piżama party', jeżeli dzisiaj dobrze pójdzie, dostaniemy zezwolenie na codzienne jakieś wieczorne 'imprezy'- za gestykulowałam cudzysłów-  Pamiętajcie tylko, że muzyka gra do 22.00 i nie dłużej!-Posłałam oczko do nastolatków wpatrzonych we mnie i oddałam DJ'om mikrofon. 

   Zaczęło by się świetnie gdyby nie to, iż nasi DJ'je zaczęli się kłócić o to co puścić jako pierwsze. Dwóch chłopaków poszło ich rozdzielić, a trzeci stanął za sprzętem i włączył pierwszą piosenkę. Zaczyna się powoli, długi ma wstęp, ale ludzie powoli wychodzą na parkiet i tańczą My jak na razie przypatrujemy się wszystkiemu, nie możemy pozwolić, aby cokolwiek komukolwiek się stało. Wyznaczyliśmy w jakich 'obszarach' i o której godzinie każde z nas będzie pilnowało. Jest tu sporo osób i wszystko może się wydarzyć...

------------------------------------------
Przepraszam, iż wstawiam ten rozdział z o późnieniem jedno dniowym, jednak wczoraj mnie nie było w domu. Mam nadzieje, że podoba wam się rozdział :D
Zapraszam na aska ;3 na którym macie też przekierowanie na drugiego bloga :*
Do zobaczenia ^^

 

sobota, 26 września 2015

W ułamku sekund strzał....

- Czekaj zaraz Ci pomogę, o patrz tam jest. Nie ciężko było go znaleźć.- I szeroko się uśmiechną, był taki dumny, że znalazł go zanim ja to zrobiłam, więc popchnęłam go, a on zaczął powoli zjeżdżać, stracił równowagę i się przewrócił.  -"Właśnie to musiał zobaczyć"-pomyślałam i przybiegł Olaf. Zaczął krzycze, że to mogło się źle skończyć i takie bzdety. W każdym bądź razie zostałam zawieszona na 30 minut.
-Przynajmniej będę mogła więcej zjeść- Powiedziałam, gdy już dojeżdżaliśmy do chłopaka.
-A ty tylko o jednym, to tak jak Rafał.- Odezwał się Jasiek.- Od kąt wjechaliśmy na stok marudził, że jest głodny. 
-Yuuupi żarełko!!- I z Kiślem znaleźliśmy się już w restauraci, zamówiliśmy kebaby dla każdego..... 

   Zajęliśmy stolik i czekaliśmy na resztę. Pojawili się dopiero po 10 minutach, był z nimi jeszcze Olaf i Florek. Florian to jeden z członków Terefere więc nie dziwię sie, że przysiadł się do nas, a Olaf to najwyraźniej jego dobry kumpel. Nagle nie spodziewanie pojawil się u nas Tomasz, dopiero teraz zajarzyłam, że to Gimper. Dziwne, że dosiadł się do nas skoro niedaleko siedzi jego grupa 'Rich zone' tyle, że bez Mandzia i Izaaka.
-Obawiam się, że Gimper przyszedł wyrywać- I znaczącą poruszał brwiami Kiślu, mówiąc mi to na ucho, niestety akurat piłam i wszystko co miałam w buzi wylądowało na stole, co również oznacza, że na jedzeniu i wszystkim co tam leżało. Nagle twarze osób, które siedziały przy stole zwróciły się w moją stronę ze wzrokiem 'co to miało być'. Zaczęłam śmiać się z ich min i nie tylko.
-pójdę się umyć- i szeroko się uśmiechnęła, a z mojej twarzy kapała herbata.
-Idę z tobą- wstała Melania od stołu i poszła ze mną.

    -Co to miało być?-Stałam przed lustrem wycierając twarz.
-Ale o co Ci chodzi?- Popatrzyłam się na Melkę z taką miną, jakby powiedziała o czymś do czego nigdy nie doszło. Ona tylko uderzyła się otwartą dłonią w twarz i z irytacją na mnie popatrzyła. Obie zaczęłyśmy się śmiać. Wtedy w drzwiach zobaczyłam głowę Kiśla i jeszcze głośniej się zaśmiałam.
-Co pan robi, proszę stąd wyjść- Powiedzial pracownik restauracji do Rafała, a ja już prawie leżałam na podłodze.  Ze śmiechu zachciało mi się siku i szybko wbiegłam do toalety. Mela najwyraźniej zdziwiona moim zachowaniem (ona nie widziała co się stało, ponieważ była odwrócona od drzwi) krzyczała co mi się stało.
-To przecież zwykły gościu próbujący wpakować się do damskiej!-Krzyknęła do mnie.
-To nie był zwykły gościu...
-A kto?
-Kiślu!!!!- Obie zaczęłyśmy się śmiać, ona także wbiegła do toalety, chyba też już nie wytrzymała.

-A tak po za tym, to dla czego wyplułaś picie na stół?-głos dobiegł z kabiny obok.
-Zaraz Ci powiem czekaj... - Wyszłam i znów musiałam się umyć, a zaraz za mną zjawiła się Mela.
-To o co chodziło tam?
-Chodziło o Gimpera..- Dopiero teraz zajarzyła o co mi chodziło i wyjęła telefon. Byłam zdziwiona, no bo ja tu jej o Gimperze a ta teraz telefon...
-Patrz- i podała mi ifona do ręki. Opening Jasia?
-Co to j-jest?
-Oglądaj- Hahaha to co tam zobaczyłam przeraziło mnie, a zarazem strasznie rozbawiło.
-Jasiek też jest gejem?- Ona tylko popatrzyła się na mnie jak na debilkę.
     

      Stałyśmy w toalecie z jakieś 30 minut, mój cały czas 'zawiechy', przy okazji pokazałam Melce piosenkę, w której śpiewa Mamiko i Gimper:
                               'W ułamku sekund strzał,
                                 kolejny terror padł,
                              my w dłoniach derser stay,
                                 wbijam na
Bombsite A'
                                                                                                                                      piosenka              
Gdy w końcu wyszłyśmy z miejsca naszych przesiadywań nikogo nie było już w restauracji. Ruszyłyśmy po sprzęt i zjawiłyśmy się na miejscu, gdzie znajdowała się reszta.                                                                      *18.00*

Wróciliśmy już do hotelu, na stoku było na prawdę świetnie, prawie byśmy się pozabijali w trakcie trwania czasu wolnego. W tym czasie każdy mógł robić co chce, iść do restauracji, lub dalej jeździć na stoku. My wybraliśmy tą drugą wersję, na szczęście jeździł z nami również Olaf, bo inaczej nie wiele by z nas zostało...

---------------------------------------------
Hejka naklejka, psauje wam długość rozdziałów?
Jeżeli macie jakieś zastrzeżenie, że jest on za krótki lub za długi to piszcie w komach :*
ps.: wiem że przedostatnim wersie jest błąd, ale nwm jak to się piszę :P

czwartek, 17 września 2015

Ja jestem Olaf ;)

     Zaraz mieliśmy wychodzić na stok, więc musimy ubrać kombinezony, a na auli mieli rozdać nam sprzęt. Spodnie mam żółto czarne z niskim krokiem, które idealne pasują do reszty sprzętu. Wszystko mam w kolorach żółto-szaro- czarnych, jak by specjalnie mi dobierali kolory, ale tak niewielu osobom poszczęściło się tak jak mi..... . Ojoj.. gdy tylko zobaczyłam zołze, myślałam, że padnę, była taka pewna jak szła po sprzęt, a teraz idzie taka wściekła. Ma niebieskie spodnie, neonowy-żółty kask, fioletowe buty i różowe narty. Jak tylko ją zobaczyłam, jak na siebie to założyła, zaczęłam się głośno śmiać, tylko Jasiek pokapował się o co mi chodzi i wtórował mi. Dopiero jakieś 5 minut później reszta z naszej piątki ją spostrzegła i wybuchnęła śmiechem.     

    Właśnie dojechaliśmy na stok, nie był zbyt stromy, ale 'płaski' też ni był. Jest 2 'etapowy' do połowy można wyjechać na orczykach, a wyżej już tylko krzesełkowym. Wyciąg krzesełkowy jest czteroosobowy i najwidoczniej ocieplany, to fajnie, ciekawe jak jest w środku. 
-Ktoś już umie jeździć? - Z zamyśleń wyrwał mnie głos instruktora. Nasz instruktor to wysoki brunet o zielono-kasztanowych oczach, całkiem przystojny Pan Tomasz.



Chyba znają się z Jaśkiem, bo znacząco się do niego uśmiecha.


Razem z Michałem podnieśliśmy ręce
-Wow, ale nas dużo- pomyślałam i uśmiechnęłam się do wcześniej wspomnianego chłopaka, wtedy on gestem pokazał abym do niego podeszła.

-Komuś tu się podoba nasz Jasiu...- Wyszeptał i wskazał na boy'a. Od razu u nas na twarzy pojawił się szeroki uśmiech i cichy śmiech. Janek to zauważył i spalił buraka, 'czyżby był gejem?'. 'Pan' Tomasz kazał nam się uspokoić i słuchać co ma do powiedzenia, bo bez tego w ogóle nie będziemy jeździć.
-Przez jakiś czas będziecie jeździć z nami, do puki nie znajdzie się grupa, w której są osoby umiejące i doskonalące się.
-Dobrze!- Odpowiedzieliśmy razem, a Mela zaczęła się śmiać i udawać, że jest dyrygentem, szybko podłapaliśmy temat i śpiewaliśmy, co bardziej denerwowało instruktora. Głośno skomentował nasze zachowanie i kazał nam się rozdzielić. 

Później jeszcze coś mówił, ale zbytnio go nie słuchałam, bo byłam bardziej zainteresowana rozmową z Michałem.
-Ta dwójka raczej nie za bardzo chce pojeździć - Tknęłam Miśka łokciem, żeby słuchał.- Podziękujcie im, bo przez nich jeszcze raz powiem to co mówiłem przed chwilą.
-Nieeeee!!!- Krzyknęli wszyscy, jak tłumy na meczu Polski z Niemcami.
-No dobra, ale żeby to był wasz ostatni raz jak mi przeszkadzacie!-Czuję się jak w szkole- Wyszeptałam do chłopaka stojącego za mną.


-To jest wyciąg orczykowy....
-I znowu się zaczyna.... - Powiedziałam do siebie.


Gdy tylko skończyła się ta gadka spojrzał na nas, a ponieważ znowu nie słuchaliśmy nie wiemy dlaczego się tak na nas patrzy.
-Co, trójkącik?- Odpalił nagle Michał. Myślałam, że zabije go w tym momencie i chyba nie tylko ja o tym pomyślałam.
-Co za debile!- Zbulwersował się ktoś z tyłu- Macie jechać przodem- i wskazał palcem na orczyki.

Gdy wchodziliśmy Tomek mówił coś tam, coś tam, żebyśmy się zatrzymali na górze. 
Jak powiedział tak zrobiliśmy,  wjeżdżając krzyczeliśmy do siebie, ponieważ rozmawialiśmy, a inaczej nic byśmy nie usłyszeli.

Razem z Michałem jestem już na górze, zjechaliśmy kawałeczek, aby nie zagradzać drogi i stanęliśmy, powoli za nami dojeżdżała reszta grupy i stawała gęsiego. Niestety to wzgórze(?)/ ta góra (?) nie jest zbyt stroma i długa, w sumie żaden stok nie jest tutaj strom, a szkoda. Jednak w końcu wszystko jest dostosowane do poziomu wszystkich.
 

-Olafff!!!!- Krzyknął instruktor, gdy tylko ujrzał zjeżdżającą drugą grupę, która najwidoczniej musiała też jednak zmienić stok na średni. 
-Coś się stało?  - P. Olaf pojawił się obok nas w mgnieniu oka.
-Mam tu 'parkę'-za gestykulował- jeżdżących, a widzę, że masz całkiem świetną grupę, mogą z tobą jeździć?
-To świetnie, bo ja przez pewną trójkę 'ciot'- Wszyscy się zaśmiali i nawet podejrzewam o kogo mu chodzi. Pojechał i wrócił ze.... hm... wspaniałą(?) grupką, trójeczką.
Nagle rozbrzmiał głośny śmiech i to nie tylko mój.


-No to chodźcie. Mówcie mi Olaf. - Ściągnął rękawiczkę i podał mi dłoń, zrobiłam to samo i się przedstawiłam. Podszedł także do Michała, ale oni przybili tylko piątkę i mieliśmy już iść, ale wypadałoby się pożegnać. Podchodziliśmy do każdego i na własny  sposób to robiliśmy, czyli ja się przytulałam, a Michaś zazwyczaj się bił w sensie że liść w pysk, ale tylko z chłopakami, dziewczynom dawał buziaka w policzek, a one wtedy się czerwieniły, całkiem zabawnie to wyglądało. 

Gdy skończyliśmy całą szopkę, ruszyliśmy za Olafem. Olaf to 18 letni brunet o niebieskich paczałkach. Szliśmy stosunkowo nie daleko, ale z całym sprzętem nie trwało to krótko. 
Zostaliśmy przedstawieni i dołączeni do grupy. Tutaj opiekunem był Florek (Skkf). Zjeżdżaliśmy powoli i jeden za drugim, aby instruktor mógł stwierdzić jak bardzo się różnimy.

Spokojnie zjeżdżaliśmy w dół stoku. Ładne widoki tutaj mają, oczywiście nie obyło się bez wywrotki i to jak zwykle mojej, a że jechałam na końcu wywróciła się cała grupa, tylko Olaf dalej stał, ponieważ jechał obok nas. Pomagał podnieść się reszcie i gdy pomógł Michałowi do mnie już nie podjechał, to chyba miała być nauczka, a Michał zamiast mi pomóc stał na de mną i się śmiał.
-Dzięki za pomoc!- Krzyknęłam z ironią w głosie, miało to być i do Olafa i do Michała. 

Mam ochotę zrobić im wielką krzywdę. 

                                     ** 2 godziny później, pierwsza przerwa**

-Okej to wasz ostatni zjazd przed przerwą.- Ucieszyłam się ponieważ moje palce u dłoni nie były w najlepszym stanie. Mam słabe krążenie przez co szybko marzną i często mają, aż biały kolor, a po za tym już dawno zrobiłam się głodna 'ciekawe gdzie jest Kisielek'.
Zaczęłam go wypatrywać z góry.
-Czego tak szukasz?- Zapytał Michał.

-Grubego, ciągle jedzącego chłopaka. A co?
- Czekaj zaraz Ci pomogę, o patrz tam jest. Nie ciężko było go znaleźć.- I szeroko się uśmiechną, był taki dumny, że znalazł go zanim ja to zrobiłam, więc popchnęłam go, a on zaczął powoli zjeżdżać, stracił równowagę i się przewrócił. 

-"Właśnie to musiał zobaczyć"-pomyślałam i przybiegł Olaf. Zaczął krzycze, że to mogło się źle skończyć i takie bzdety. W każdym bądź razie zostałam zawieszona na 30 minut.
-Przynajmniej będę mogła więcej zjeść- Powiedziałam, gdy już dojeżdżaliśmy do chłopaka.
-A ty tylko o jednym, to tak jak Rafał.- Odezwał się Jasiek.- Od kąt wjechaliśmy na stok marudził, że jest głodny. 

-Yuuupi żarełko!!- I z Kiślem znaleźliśmy się już w restauraci, zamówiliśmy kebaby dla każdego.....


-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-

Znowu wstawiam za późno... eh... przynajmniej się starałam.
Bardzo was przepraszam, jednak bardzo źle się czuję ;c Jutro są zawody, a ja nie mogę na nich być :(
Mam nadzieję, że mimo to bardzo wam się podoba ^^

wtorek, 15 września 2015

Przepraszam (?) :(

Hej bardzo chciałam was przeprosić, ale rozdział się dziś nie pojawi,

Leżę teraz w łóżku i się kuruje, wrócilam ze szkoły i mam katar, ból głowy, pleców i stawów. Muszę porządnie wypocząć :*

Jeszcze raz przepraszam :'(

niedziela, 13 września 2015

Teleexpres :P

   Bardzo was przepraszam, że post się nie pojawił, jednak nie było mnie przez weekend w domu, obiecuję, że w najbliższym wolnym czasie (poniedziałek wtorek) pojawi się kolejny rozdział :*
    Sama źle się z tym czuje, że nic nie wstawiłam, ale tak niespodziewanie dla mnie okazało się, że zostaję do niedzieli wieczorem u rodzinki ;)

                                                                                                                         Pozdrowionka
                                                                                                                                    i
                                                                                                                     oczekujcie rozdziału :*

piątek, 4 września 2015

Przygotowania :3

-To nie mogliście tu wejść spokojnie!!!!
-Mogliśmy, ale tak jest weselej!- Zakrzyknął Jasiek.
-O wiele- Zawtórował Kisielek.
-Tak bardzo zabawne jest to, że ja ciągle przez was zdzieram sobie gardło!- Odwróciłam się w drugą stronę i momentalnie usnęłam, nadmiar emocji zawładną moim snem. Bałam się jeszcze bardziej niż przez moich 'przyjaciół'. Chciałam się obudzić, ale się nie mogłam.



  Spało mi się na prawdę dobrze, ale tylko rano, bo całą noc miałam mega straszne sny i wszystkie były związane z tym dzieckiem. Właśnie uznałam, że przydałoby się już obudzić, jednak kto inny też o tym pomyślał. Zostałam oblana lodowatą wodą, a  Michał przykrył mnie swoim ciężarem, Michał to wysoki 17 letni, dobrze zbudowany blondyn o niebieskich oczach.
-Wstawajcie, bo ominie was śniadanie!!!-Krzyczał Kiślu
-A ty tylko o jednym..- jęknęła Melania, ona to nawet przez sen potrafi trafić w moment. Chciałam się podnieść i wyszykować na resztę dnia, ale na mnie nadal był Michał.
- Zejdziesz w końcu ze mnie? - Patrzyłam na niego z pod byka.
- Powiem Ci, że nawet wygodna jesteś, więc jeszcze chwilę sobie na tobie polerze.- Oni czasami są na prawdę wkurzający, ale już wiem co mogę zrobić, aby ze mnie zszedł.
-Przez ciebie spóźnię się na śniadanie.
-No i co ?- W myślach odliczałam od 10 w dół.
-1!- Krzyknęłam, sama nie wiem dla czego, ale właśnie w tym monecie Rafał rzucił się na Miśka i zaczął okładać go pięściami, w sumie całkiem fajny widok, ale lepiej byłoby gdyby nie robili tego dalej leżąc na mnie.- Ej, a może byście tak ze mnie zeszli?- Nawet nikt nie zwrócił na moje słowa uwagi.-"Pisk"!!!
-Coś się stało?- obaj zapytali.
- Nie nic, tylko przez was moje ciało nie jest w najlepszym stanie, aby jeździć na nartach!
- Ojć sorka.- Rozpromieniony powiedział Michaś.
- Dzięki... - Odpowiedziałam z ironią i podniosłam się z łóżka, Całe ciało mnie bolało, oni są na prawdę jak dla mnie ciężcy. Wstałam z łóżka i ruszyłam w kierunku toalety, jednak zapomniałam wczoraj naszykować sobie ciuchów na rano, musiałam tam wrócić. Gdy tylko weszłam, Mela skorzystała i wbiegła do pokoju, wzruszyłam ramionami i poszłam po ciuchy. Byłam pewna, że nie zajmie jej to zbyt dużo czasu, jednak się myliłam...

                                                    * 1 godzina później *


   Niestety, cały nasz zespół dawno ruszył na śniadanie, a ja dalej tkwię w pokoju i czekam, aż Mela wyjdzie i udostępni mi toaletę, ale coś czuję, że jeszcze chwilkę jej to zajmie. Chciałam skorzystać z łazienki, któregoś z naszych sąsiadów, jednak ich pokoje były pozamykane i nie było dostępu do WC.
- Dziwne, u chłopaków w pokoju, też jeszcze ktoś jest- Pomyślałam i poszłam w tamtym kierunku. Otworzyłam lekko i po cichu drzwi i kogo zobaczyłam? Kiśla, bo on też czekał na udostępnienie tak ważnego dla wszystkich miejsca.
-Co ty tu robisz? -Zapytał.
-W sumie, to chciałam skorzystać u was z łazienki - i wskazałam palcem na drzwi- ale z tego co widzę to u nich rodzinne.-Oboje się zaśmialiśmy.
-Co jest u nas rodzinne, dlaczego mnie obgadujecie? - On zawsze musi dodać swoje pięć groszy? Ale skoro on wyszedł to może Melka też.  Pobiegłam do pokoju, pomimo tego, że mieszkamy na przeciwko siebie.
- Gdzie ty byłaś?- Zapytała Mela.
- No wiesz.. jak by Ci to powiedzieć...
- No mów- Naciskała.
- Nie jesteś jedyną osobą w tym pokoju!- Zaczęłyśmy się śmiać, wzięłam swoje rzeczy i poszłam się szykować. Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu, ponieważ większość czynności wykonywanych przez moją współlokatorkę po prostu nie wykonuję. Nie maluję się, więc mam więcej czasu na uczesanie się.

   Miałam już wychodzić, ale wróciłam się jeszcze po bluzę "JDabrowsy wear" z motywem moro (czarną). Skoro i tak praktycznie cały czas miałam chodzić w kombinezonie, ubrałam się  zwyczajnie. Założyłam kolorowe ocieplane leginsy i koszulkę różową z tęczowym napisem "rainbow".

  Właśnie wychodziłam, jak widać Kiślu też. Razem ruszyliśmy na śniadanie, oboje nigdy byśmy nie odpuścili sobie okazji, w której można coś wszamać, mamy wielką nadzieje, że gdzieś nie daleko stoku w restauracji będzie można kupić kebaba.

    Stołówka była wyposażona w naprawdę dobre jedzonko. Ja wybrałam kanapkę + sałatkę z gyrosa, do popicia ciepła owocowa herbatka. Stolik gdzie siedział Jasiek i reszta ekipy ( be ze mnie) był w całości zajęty, przez firanki. Szukałam gdziekolwiek wolnego miejsca, jak się spodziewałam u jędzowatych były miejsca, ale wolę już zjeść śniadanie na podłodze zaraz przy koszu na śmieci, niż razem z nimi przy stoliku. W końcu znalazłam stolik, w sumie siedzieli tam sami karnisze, ale musiałam gdzieś usiąść. Okazało się, że są na prawdę spoko, jak widać grupa Jaśka jest na prawdę super. Rozmawialiśmy o grach i wgl. 

    Po śniadaniu, wróciliśmy do pokoju, Mela pytała się dlaczego nie usiadłam z nimi, ale jak jej pokazałam zdj ich stoliku, to tylko głośno się zaśmiała.

     Zaraz mieliśmy wychodzić na stok, więc musimy ubrać kombinezony, a na auli mieli rozdać nam sprzęt. Spodnie mam żółto czarne z niskim krokiem, które idealne pasują do reszty sprzętu. Wszystko mam w kolorach żółto-szaro- czarnych, jak by specjalnie mi dobierali kolory, ale tak niewielu osobom poszczęściło się tak jak mi..... . Ojoj.. gdy tylko zobaczyłam zołze, myślałam, że padnę, była taka pewna jak szła po sprzęt, a teraz idzie taka wściekła. Ma niebieskie spodnie, neonowy-żółty kask, fioletowe buty i różowe narty. Jak tylko ją zobaczyłam, jak na siebie to założyła, zaczęłam się głośno śmiać, tylko Jasiek pokapował się o co mi chodzi i wtórował mi. Dopiero jakieś 5 minut później reszta z naszej piątki ją spostrzegła i wybuchnęła śmiechem.

-------------------------------------------
Witam, witam !
Pisanie tego rozdziału zajęło mi dwa dni. Co chwilę coś zmieniałam xD
Mam nadzieję, że wam się spodoba :3
Jeżeli macie jakieś pytanie związane z blogiem i nie tylko to zapraszam na Ask'eła :3
Widzimy się w czwartek na Tutaj :P   a w sobotę Tutaj ;)

                                                                                                 Do zobaczenia :*                        

                                                                                         

niedziela, 30 sierpnia 2015

Strach...


   Gdy skończyłyśmy byłą godzina 21.00, razem rzuciłyśmy się na łóżko. Zbyt długo nasz wypoczynek nie potrwał, ponieważ chłopcy wparowali nam do pokoju i krzyczeli, że zaraz zaczyna się seans.
-Jaki seans?- Zdziwiona popatrzyłam na wszystkich.
-To nie powiedziałaś jej- Kuzynek zapytał się Meli.
-Mówiłam.... tak jakby hehe- Zrobiła skwaszoną minę i kazała im wyjść.-Chodź przebierzemy się w piżamy i idziemy do Dżeja.
  


    Ponieważ Jasiek jako jedyny z osób na naszym piętrze ma telewizor nasza piątka przyszła właśnie do niego. Film wybierali chłopcy, więc trochę obawiam się ich wyboru.
Wybrali jakiś horror, nawet nie powiadomili nas o tytule, ehhh... .
Ogólnie bardzo lubię horrory, ale także równo się ich boję.

   Razem z Melą szybko zajęłyśmy całe łóżko, chłopcy połączyli dwa, ale teraz jest jak jedno dwuosobowe. Specjalnie tak się rozłożyłyśmy, aby nikt więcej tu nie wlazł. Reszta pozajmowała pozostałe wolne miejsca na fotelach i sofie.





   Seans się rozpoczął. Zaczęło się niewinnie, mała dziewczynka, która została w dawno już zamkniętym sierocińcu. Nocami płakała, a dniami chodziła po zamieszkałych domach i prosiła o jakikolwiek pokarm... . W pewnym momencie pewna rodzina ją tak jakby zaadoptowała i wtedy cały horror zaczął się rozkręcać. Bałam się w cholerę, praktycznie cały czas byłam pod kołdrą, to wszystko było takie realistyczne. Melę chyba znudził początek, gdyż śpi. Jest już po dwunastej, a film dopiero się rozpędza, jednak chłopcy szybciej zapoczątkowali i zaczęli mnie straszyć. Mi nie było do śmiechu, skuliłam się w kulkę i mocno pozakrywałam kołdrą. Już myślałam, że sobie odpuścili, ponieważ było cicho, ale się myliłam, nagle poczułam jak ktoś łapię mnie za stopę. Z piskiem wybiegłam z pokoju i znalazłam się u siebie. Chciałam włączyć światło, ale właśnie teraz spaliła nam się żarówka, no świetnie.  Złapałam telefon i ustawiłam latarkę, ze strachem położyłam się w 'swoim' łóżeczku i próbowałam usnąć, ale moja wyobraźnia zaczęła działać, po kątach widziałam wiele dziwnych i nie wyjaśnionych postaci. Najchętniej to zaczęłabym płakać... . Drzwi się otwierają? Ale jak to... same? Coś do mnie podbiegło i złapało mnie za ramię. Zaczęłam krzyczeć, piszczeć i płakać jednocześnie. W pokoju dało się słychać diaboliczny śmiech, nie nie diaboliczny, to śmiech Rafała.
-Co wy wyprawiacie?!!!- Wpadłam w furię i zaczęłam krzyczeć na każdego, pomimo, że był tu tylko Janek i Rafał, czy oni nigdy się nie rozstają?
-Spokojnie, chcieliśmy tylko przynieść Melkę, bo Rafcio nie ma gdzie spać.
-No właśnie- zachlipał Kiślu.
-To nie mogliście tu wejść spokojnie!!!!
-Mogliśmy, ale tak jest weselej!- Zakrzyknął Jasiek.
-O wiele- Zawtórował Kisielek.
-Tak bardzo zabawne jest to, że ja ciągle przez was zdzieram sobie gardło!- Odwróciłam się w drugą stronę i momentalnie usnęłam, nadmiar emocji zawładną moim snem. Bałam się jeszcze bardziej niż przez moich 'przyjaciół'. Chciałam się obudzić, ale się nie mogłam.

    -----------------------------------------------
Hejka, bardzo was przepraszam, że ostatnie rozdziały są tak krótkie, ale obiecuję, że 20 będzie już na prawdę długi ;) Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że pomimo wstawienia 'grafiku' rozdział ukazał się o jeden dzień później... Totalnie wczoraj o nim zapomniałam :/ Miłego dzionka wam życzę i do zobaczenia w kolejnym rozdziale :*

piątek, 28 sierpnia 2015

Grafik :3

Hej, chciałam pokazać wam grafik, jak mniej więcej będą ukazywać się posty :)


Ps.; Jutro będzie tutaj nowy rozdział :*

czwartek, 20 sierpnia 2015

Ta nowa :*


  Jejkuś bardzo was przepraszam ,że przez wakacje nie pojawiały się rozdziały :( Sama jestem na siebie zła, ale nie miałam czasu ;c Mam nadzieje, że mi wybaczycie :/
-----------------------------------------------------------------------
   Przed drzwiami mojego pokoju powiedział, iż zmienią mi tylko współlokatorkę.
-Ty też masz śliczne limo pod okiem, pasuje do ciebie.- I uśmiechnął się po swojemu, taka mina pedofilka.
-E tam nic mi nie będzie, wiem,że ładnie mi w siniakach- Wystawiłam do niego język, a on złapał mnie za rękę...  
i zaprowadził do swojego pokoju.

   Posadził mnie na beżowej sofie i kazał czekać. Sam postanowił, że poszuka jakiegoś plasterka i maści na obrzęki.

-Gdzieś na pewno jest tu jakaś apteczka- Słyszałam jak pomrukiwał w toalecie. Jasiek dostał całkiem fajny pokój, też dwu osobowy, ale jeszcze nie widziałam jego współlokatora.
 

 Pokój jest beżowy, co tworzy ładny kontrast z pomarańczowymi dodatkami i meblami. Ściany przyozdobione są pomarańczowo szarymi kwiatami. Łóżka stały na przeciwko siebie, na przeciwległych ścianach.  Chociaż, z tego co Janek mówił, to chcą przenieść je na środek pokoju, aby wieczorem po oglądać, telewizje, nie musząc przenosić się z łóżka na sofe.

-Musi gdzieś tu być!- Krzyczał, przeszukując cały pokój.- Ale ja jestem głupi!- Popatrzyłam zdziwionym wzrokiem na niego. Nagle wyjął ze swojej torby, przenośną apteczkę. Wybuchnęłam śmiechem, gdy zobaczyłam, jego minę po wyjęciu jej z tej torby. Był trochę wkurzony i szczęśliwy, że udało mu się ją znaleźć.
-Cały czas ją tam miałeś?- Odezwał się ze śmiechem Kiślu, który od jakiegoś czasu przypatrywał się Dąbrowskiemu.
-Nie śmiej się tylko przynieś mi lód.- I Rafał poszedł do toalety.
-Gdzie on szuka tego lodu?
-W kiblu, a gdzie ma szukać?- Janek powiedział to tak, jak by to było oczywiste, że w miejscu w, którym załatwiasz swoje potrzeby jest lód.
- Masz.- Kisielek podał browskiemu lód- Kto mądry daje lodówkę do WC?- Kisiel skierował to pytanie do mnie. Wzdrygnęłam tylko ramionami w geście, że nie mam pojęcia, a zaraz poczułam jak Janek zajmuje się moim policzkiem.
-Zabierz ten lód, zabierz ten lód!- Zaczęłam krzyczeć jak poparzona, gdy dotknął mojego policzka.
-Uspokój się to złagodzi ból.-Złapał mnie i posadził z powrotem na miejscu. - I mam dla Ciebie świetną wiadomość.
-Jaką?
-Kamile- To tak nazywa się siostra Kondrada- przenieśli do grupy Skkf'a, a do mnie trafiła moja kuzynka, o rok starsza od ciebie, będziecie miały razem pokój.
- Chciałabym się uśmiechnąć, ale nie za bardzo mogę- i wskazałam na siniaka i będący na moim policzku lód. Jasiek się tylko zaśmiał.
-No ej.....!
-No co?
-Nie śmiej się.
-Dlaczego? Ja lubię się smiać i mi nie zabronisz.- Specjalnie rechota, żeby mnie zdenerwować.
-Wychodzę.
-To pa !- Ściągając jego dłoń z mojego policzka i zabierając z niej lód, ruszyłam z powrotem do pokoju.

 Przechodząc przez ten "długi" korytarz zauważyłam pod drzwiami do mojego pokoju 2 walizki, to pewnie ta kuzynka. Pokój jest otwarty, pewnie jest w środku, wprowadzę jej je.
-O hej!- Powiedziała zaskoczona, ale z wielkim entuzjazmem.
-Hej, Marcelina- Podałam jej moją dłoń.
-Melania- odwzajemniła uścisk. Od razu przystąpiłyśmy do rozpakowywania jej walizek. Przy okazji potoczyła się świetna rozmowa, obie poczułyśmy do siebie ogromną sympatię.
-A....-Zająknęła się Melania.
-Coś się stało?
-Nie nic, po protu przypomniało mi się, że Janek zapraszał nas na wieczór.-Obie głośno się zaśmiałyśmy.

   Gdy skończyłyśmy byłą godzina 21.00, razem rzuciłyśmy się na łóżko. Zbyt długo nasz wypoczynek nie potrwał, ponieważ chłopcy wparowali nam do pokoju i krzyczeli, że zaraz zaczyna się seans.
-Jaki seans?- Zdziwiona popatrzyłam na wszystkich.
-To nie powiedziałaś jej- Kuzynek zapytał się Meli.
-Mówiłam.... tak jakby hehe- Zrobiła skwaszoną minę i kazała im wyjść.-Chodź przebierzemy się w piżamy i idziemy do Dżeja.
--------------------------
A więc to po tak długim rozstaniu wstawiłam rozdział, oczekujcie, ponieważ kolejny pojawi się już w przyszłym tygodniu :D Od teraz będę się starała pisać po dwa rozdziały w tygodniu, jak się nie uda będzie tylko jeden na tydzień.

piątek, 3 lipca 2015

Teleexpres :P

Chciałam was przeprosić za brak rozdziału :'(
I powiadomić, że na pewien czas zawieszam bloga :( Jak każdy z was wyjeżdżam na wakacje i nie bedzie mnie.

Więc jeszcze raz bardzo,bardzo, BARDZO PRZEPRASZAM O.O

piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział w toku..

         Dzisiaj przez większość lekcji starałam się napisać kolejny rozdział. Za tydzień powinien się już tutaj pojawić...





                                                  Dokładnie w tym miejscu...











                                                    (zdjęcia robione na religii.. )
   

niedziela, 7 czerwca 2015

#17 Krzyk...

 Dalej kontynuowałam moje rozpakowywanie i gdy skończyłam zauważyłam, iż wywala ona moje rzeczy z szafy i na ich miejsce wkłada swoje. Byłam tak wkurzona, że wydrapała bym jej te oczy najchętniej.
-Co ty do cholery wyrabiasz?!-Wykrzyczałam w jej stronę.
-Wyciągam szmaty i wkładam markowe ciuchy- Odpowiedziała z uśmieszkiem na twarzy "Zaraz Ci zmyje ten uśmieszek z twarzy!" moja krew buzowała.
-Jakie markowe, chyba same podróby i wyjęłam jej szmaty z szafy.


 -Myślisz, że jesteś jakąś księżniczką?- lekko pokiwała głową, dalej była taka cwana? To zobaczymy co bedzie dalej... - No to się grubo mylisz, CHOLERO jedna ! Jesteś GŁUPIA, BRZYDKA I PUSTA! Jeżeli uważasz, że jak nałożysz sobie tapety na ten RYJ to, to ci coś da!!! - Darłam się na nią jak opętana i na tyle głośno, że całe piętro zebrało się w okół naszego pokoju. Krzyczała bym dalej, gdyby nie to, ze Jasiek, Konrad i filip, którego znam tyko z imienia, wparowali do pokoju.
  

  Nagle tak z "dupy" "Jędza" zaczęła wyć i mówić jaka to ja jestem zła i tak dalej. Tuliła się do Konrada, a on wyglądał na nadzwyczaj złego. Powiedział tylko, że "Później o tym pogadamy" i wyszedł z beksą. Ja na to tylko wywróciłam oczami, mimo tego szkoda mi było, że stracę Kondzia. Jasiek na szczęście jest wyrozumiałą osobą, podszedł i przytulił mnie, a cała grupa gratulowała mi, no oprócz dwóch "laluni" "jędzy", ale nawet nie chciałam, żeby do mnie podchodziły. Miło, że mam ich poparcie. Dlaczego Konrad tak łatwo poddaje się jej gierkom? Czeka mnie z nim poważna rozmowa.
 
   Gdy wszyscy się rozeszli, Janek pomógł mi się z powrotem wpakować do szafy. Powoli dochodziliśmy do końca, lecz miłe chwile i spokojne, nie trwają długo. Właśnie do pokoju wszedł brat "jędzy". Ciekawi mnie bardzo jak będzie wyglądać ta rozmowa, a zarazem strasznie się jej boję.
-Wyjdź proszę, jak coś to Cię zawołam.-zwróciłam się w stronę Jaśka, a on posłusznie wykonał moje polecenie, przy drzwiach zwrócił wzrok jeszcze w moim kierunku, tak jakby chciał mi powiedzieć, że czeka za drzwiami i wyszedł.

  Między mną, a Kondziem nastała krępująca cisza, widocznie zbierał myśli, ponieważ jego twarz przybierała całkiem inny wyraz. Nie chciałam, żeby wybuchł i niespostrzeżenie go pocałowałam.
-Co to miało być MARCELINA !!!????Cholera jasna!- Krzyczałam sama na siebie. Nie wiem dlaczego go pocałowałam. Starałam się zrozumieć dlaczego to zrobiłam, lecz nie umiałam.

  Stałam tam jak słup, patrzyłam się na podłogę, nie chciałam patrzec na niego, ponieważ wiedziałam, że jeszcze bardziej pogorszyłam swoją sytuacje. Nagle z jego ust poleciały takie słowa, jakich ja nigdy bym nie użyła i nie chciałabym, żeby ktoś uzył je w moim kierunku. Mówił tak szybko i wiele, słów nie wyraźnie. Zrozumiałam nie wiele, ale to co najbardziej mi utkwiło:

                         "   Myślisz, ze jak mnie pocałujesz to bedziesz
                                              w lepszej sytuacji?"


                      "Moja siostra też ma jakieś uczucia, nie pomyślałaś o tym,?
                      Może nie do wszystkich czuje sympatię, ale stara się!!"
   

   
      No właśnie ona je ma, a ja jego zdaniem ich nie posiadam?
-A ja nie mam żadnych uczuć? Uważasz, że jestem tylko jakimś głupim popychadłem twojej siostry? Myślisz, że ja nie chciała bym choć trochę spokoju?- Krzyczeliśmy tak głośno na siebie, nieustająco, w gardle robiła mi się coraz większa gula. Między nami padała coraz to gorsza atmosfera. W końcu chłopakowi musiało zabraknąć już słów i nagle na policzku poczułam pieczenie na policzku i ręce. Byłam wystraszona, zaczęłam wrzeszczeć i płakać

-Masz stąd wyjść natychmiast! Nie pozwalaj sobie gnoju!- Podchodził już do drzwi, gdy nagle rzuciłam się na niego i zaczęłam go drapać po ręce, aż krew mu zaczęła lecieć.Patrzył na mnie jak na zwierze, na odchodne krzyknął, że mogę mieć wściekliznę i uciekł.
        

    Rzuciłam się na łóżko, wsunęłam pod kołdrę i zaczęłam wyładowywać emocje. Oboje zachowaliśmy się nie właściwie, a do tego mogą nas odesłać do domu.
 
    Okazało się, że znowu zapomniałam zakluczyć drzwi i wszyscy się tu zebrali. Ale głupio wyszło, teraz to już na pewno będę sama spędzać czas tutaj, schowałam się jeszcze głębiej pod kołdrę. Nagle poczułam, jak łóżko ugina się pod czyimś ciężarem, jednak na pewno nie była to jedna osoba. Gdy ktoś zsunął ze mnie kołdrę zauważyłam 7 osób na łóżku i 10  obok.
-Nie chcę wrócić do domu!- Krzyczałam przez płacz.
-Nie bój się, nie odeślą cię, co najwyżej zmienią Ci pokój, lub współlokatora.- Zaczęto mnie pocieszać, ale pewnie i tak będę przez nich miała rozmowę z organizatorami.

     Do pokoju wszedł jakiś wysoki pan ubrany w garnitur i kazał wziąć mi swój dowód. Osoby znajdujące się  w pokoju, wodziły za nami wzrokiem.

    Gdy weszliśmy do pomieszczenia zauważyłam, "jędze" z szyderczym uśmiechem i jej brata. Coś przybyło mu guzów na twarzy. Zaraz, ale ja go przecież pordapałam po ręce, a nie po twarzy, aż dziwne, że nikt u mnie nie zauważył żadnych siniaków na twarzy.
-Proszę usiąść.-Grzecznie zrobiłam co kazał.-Z jakiego powodu pobiłaś tę dwójkę?- Wow?Co?aaa.. czyli to ja jestem ta zła?!? Ciekawe tylko dla czego nikt nie zwraca uwagi na moją twarz.
-Ja im nic nie zrobiłam.- Odparłam stanowczo.
-To jak mi wytłumaczysz to- wskazał palcem na chłopaka twarz.
-Ładny makijaż- Uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Nie jesteś tutaj, aby żartować.-Podniósł na mnie głos.
-Ale ja nie żartuję, udowodnić panu? -Popatrzył na mnie ze zdziwieniem- Czy mogę tylko dostac tonik do demakijażu?-Jeszcze ra na mnie zwrócił swój wzrok i chwycił za telefon.
Po chwili milczenia, pan w garniturze oznajmił nam, że "Jan Dąbrowski"- tak oficjalnie- przyjdzie z cytuję "z... y.... tym czymś"- haha!


   "Zołże" zrzedła mina, kiedy podeszłam z tonikiem i chusteczką w ręce do Konrada. Jednym ruchem starłam mu pół makijażu z policzka. Pan popatrzył się z niedowierzaniem i odesłał mnie i Jaśka do siebie.  
- Świetna akcja- Pochwalił mnie Janek
-Ale to nie ja ją zafundowałam.- I zaczęliśmy się oboje śmiać.
  

   Przed drzwiami mojego pokoju powiedział, iż zmienią mi tylko współlokatorkę.
-Ty też masz śliczne limo pod okiem, pasuje do ciebie.- I uśmiechnął się po swojemu, taka mina pedofilka.
-E tam nic mi nie będzie, wiem,że ładnie mi w siniakach- Wystawiłam do niego język, a on złapał mnie za rękę...

----------------------------------------------------------
A więc obiecany rozdział, dla was. :*
Dziękuję osobom które ze mną zostały.
Kolejny rozdział za niedługo ;)

 

piątek, 5 czerwca 2015

#16 Spotkanie..

  Na miejscu byliśmy gdzieś około 17.00. Było tu mega dużo śniegu.
-Ale fajnie!- Krzyknęłam i wtedy wszyscy zwrócili sie w moją stronę, a ja rzuciłam się  w zaspę osoby zwrócone w moją stronę buchnęły śmiechem, ja również. Po moim incydencie w  śniegu zostaliśmy podzieleni na grupy. Zaczęłam się śmiać, gdy dołączyli mnie do Jaśka, Konrad też tu trafił.Samego Jasia jeszcze tu nie było. Właśnie dostałam esemesa od niego, myślałam, że prychnę śmiechem.


                  "Muszę lecieć właśnie mam zbiórkę  z moją grupą :* "

Coś długo się zbiera.Czekamy tu z całą grupą.
-O! Idzie!-Krzyknął ktoś w tłumie.... 


  Wszyscy ruszyli w kierunku drzwi. Rzucili się na niego jak zwierzęta, tylko ja i Konrad nie ruszyliśmy się z miejsca. Staliśmy osłupiali poprzez zachowanie innych.

 Janek tulił się do wszystkich w ramach przywitania. Miał on pozanosić bagaże, żeby takie lalunie jak siostra Kondzia się nie przemęczyły, ale przecież możemy mu pomóc, nie bedzie się sam z tym wszystkim męczył. 

  
 Gdy tylko wydostał się z tłumu szedł w naszą stronę.
-Marcela? Nie! Przecież mówiła, że jej nie będzie- skarcił sam siebie, to co usłyszałam wymruczał pod nosem, niestety mam dobry słuch i NIESTETY często słyszę coś czego nie chciałabym słyszeć. I odwrócił się w stronę bagaży. I gdy miał już podnosić torby, wskoczyłam mu na plecy. Widać było, że się wystraszył, zrzucił mnie z siebie miał minę jak by miał zaraz zedrzeć ze mnie skórę. Gdy mnie zobaczył zatkało go, a ja zaczęłam się głośno śmiać. Konrad jeszcze bardziej zdziwił się moim zachowaniem.   

- Marcela! Chodź! Myślałem, że nie jesteś taka jak inni! -Janek był zdezorientowany, a Konrad wkurzony, a ja? A ja śmiałam się coraz głośniej. Ich miny były ...? Aż mi brakuje słów. Hahahaha!
-No dawaj Jasiek, zanoś te torby, a nie się patrzysz na mnie jak na idiotkę, a ty -popatrzyłam na Kondzia- pomóż, a nie się patrzysz - Pouczalam ich, dalej się śmiejąc.

 Niepewnie podeszli i zaczęli podnosić torby, podchodzili z taką ostrożnością jak bym ich miała pogryźć.
 

**10min.**

Gdy skończyliśmy, zeszliśmy na zbiórkę. Miały być nam przedstawione zasady przebywania w ośrodku. Cały regulamin był jak każdy, nie wolno nic niszczyć, godziny śniadań, obiadów i kolacji i tak dalej. Na koniec rozdali nam kluczyki do pokoi.

 Cała grupa Janka zajęła 5 piętro, czyli jak mówiła najwyższe, na szczęście są windy, jednak jak zawsze dla mnie nie ma miejsca. Chłopcy już dawno są na górze, a ja sama muszę iść. Po drodze staralam się nawiązać jakieś nowe kontakty i udało mi się. Znowu chłopak, ale ja to mam szczęście, czemu wszystkie dziewczyny nawet cześć mi nie powiedzą. Jest to nie wiele wyższy ode mnie blondyn o niebieskich tęczówkach i ciemnej jaką ja mam cerze. Całkiem przystojny haha xD.

 Na piętrze znajdowało się 10 pokoi, na przeciwko siebie, czyli po pięć na jedną ścianę. Tak to ujmę. Ja dostałam pokój na środku, Jaś na przeciwko, a Konrad pierwsze drzwi na prawo od jasia. Fajnie, bo blisko. Uśmiechnęłam się do siebie i dopiero teraz uświadomiłam, że najlepiej byłoby gdybym jako pierwsza weszła do pokoju i zajeła łóżko w lepszym miejscu.

  Pokój był sporych rozmiarów. Ściany wrzosowego koloru, a na nich wisiały obrazy z wrzosami i dwie półki. Podłoga w ciemnym odcieniu, drewniana, na której przy każdym łóżku, leżał śliczny fioletowy, mechaty dywanik. Jedno z łóżek stało przy oknie( a za oknem śliczne oświetlone na noc widoki) i blisko łazienki, która była w ślicznych kolorach i miała wszystko co potrzebne(umywalkę, muszlę klozetową, wannę i prysznic, jest nawet pralka, to duży plus i dwie niewielkie szafeczki na przybory, jak zwykle w nich były także szamponiki, mydełka i dwa ręczniki). Drugie zaś stało blisko "garderoby" czyli dwóch szaf z lustrami zamiast drzwi. Ja osobiście wolę to pierwsze, boję spać się przy szafach, za dużo horrorów. Z prawej strony od łóżka, które wybrała stała szafeczka z lampką, a za nią podwójny kontakt, więc od razu przypięłam tam mp4, ponieważ lubię słuchać przed snem muzyki, a ona mi się rozładowała.  

  
  Powoli zaczęłam się rozpakowywać do jednej z szaf, gdy weszła ona, "jędza"- czyli rudowłose coś !
-Dlaczego ona?! Dlaczego?!?- Powtarzałam w myślach, ale muszę się chociaż postarać być dla niej miła.
-Hej- Z przyklejonym uśmiechem do ust, wypowiedziałam w jej stronę, jednak było widać, że ona tez nie jest zadowolona z tego wyboru prowadzących.
-Hej- Wymówiła przez zaciśnięte zęby.

 Dalej kontynuowałam moje rozpakowywanie i gdy skończyłam zauważyłam, iż wywala ona moje rzeczy z szafy i na ich miejsce wkłada swoje. Byłam tak wkurzona, że wydrapała bym jej te oczy najchętniej.
-Co ty do cholery wyrabiasz?!-Wykrzyczałam w jej stronę.
-Wyciągam szmaty i wkładam markowe ciuchy- Odpowiedziała z uśmieszkiem na twarzy "Zaraz Ci zmyje ten uśmieszek z twarzy!" moja krew buzowała.
-Jakie markowe, chyba same podróby i wyjęłam jej szmaty z szafy.

--------------------------------
A więc na tym kończę, w niedziele postaram się wrzucić kolejny rozdział.

Dzięki, że jesteście!! <3

niedziela, 31 maja 2015

Przepraszam O.o

  Dzisiaj zauważyłam, że całkiem się opuszczam w pisaniu rozdziałów, bardzo was przepraszam, ale jak każdy mam teraz trudny okres w szkole.
  Niestety nie należę do osób tkz. "kujonów' i nie zawsze mam same 5, w tym czasie muszę chodzić i poprawiać moje oceny obiecuję, że się poprawię.
   Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie 0.0 ?
  Proszę dajcie mi jeszcze jedną szansę, a będzie lepiej, ale wy też uaktywnijcie się w komentarzach, na asku...



my ask ;)   

 i zapraszam na mojego drugiego bloga gdzie wypowiadam się na różne sytuacje i zachowania ludzi ;) RealneNieIdealne

czwartek, 14 maja 2015

#15 Wyjazd...

 Hej, Piszę na początku, ponieważ zauważyłam, że ostatnich się nie czyta, a więc chciałam  tu przeprosić i poprosić. Przeproszenia sa na dole. Poprosić o t, abyście komentowali, pokazywali, e jesteście :*
Tworzę nowego bloga, który będzie o mnie i moim spojrzeniu na świat, tu to tyle więcej dowiecie się tu :

Kliknij Tutaj!!!


A tu coś na umilenie czytania ;)Piosenka na umilenie czytania :*
===================================================================
  Ten tydzień także minął jak z bicza strzelił. Jutro wyjazd, a ja dalej nie spakowana, na razie szykuję ciuchy, ale nadal nie mogę się zdecydować co wziąć ze sobą, ciągle coś biorę, a później znowu odkładam.

Po 5 godzinach byłam pewna, że mam wszystko, dla pewności sprawdziłam dokładnie, jednak chyba czegoś jeszcze zapomniałam.. ach... . Mama miała przyjść i mi pomóc, ale jest czymś innym zajęta, a dokładnie poszła mi kupić coś na drogę, bo mimo tego, że jestem naprawdę chuda, to mam ogromny apetyt.
Poprosiłam ją o pączki i coś słodkiego. Jestem maniaczką jedzenia słodyczy, haha xD.

  Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Olci (moja bff), żeby przyszła mi pomóc i jak by mogła to pożyczyć walizkę, bo niestety ja mam same torby, które jak wiecie ciężko później się wnosi po schodach, a z moim szczęściem dostanę ostatni pokój, czyli tam gdzie długo się włazi.
  
   Nie musiałam długo czekać Ola pojawiła się tak szybko,  jak nigdy, trochę dziwne, bo nigdy tak bardzo się nie spieszy, nigdzie! W ręku miała dużą różową walizkę i jedną małą, taką podręczną, która raczej wyglądała plecak i czasami do takich celów była używana. Weszłyśmy do pokoju i wskazałam jej miejsce w którym znajdowały się rzeczy na wyjazd. Wszystko dokładnie sprawdziła dwa razy i powiedziała czego brakuje. Kocham ją, gdyby nie ona zostawiła bym parę potrzebnych, moim i jej zdaniem rzeczy.

-No nareszcie skończyłyśmy- powiedziała ucieszona Ola
-Też się cieszę. Ty to jesteś tu dopiero jakieś 3 godzina, a ja dłużej tutaj stałam.- Mówiłam jak taka mała zarozumiała zołza. Obie się zaśmiałyśmy.
-A może chcesz się czegoś napić - dopiero teraz uświadomiłam sobie, że przez ten cały czas nic nie piłam i nie jadłam.
-Z wielką chęcią!- Opadła na moje łóżko dając mi do zrozumienia, że zaniedbałam swojego "gościa".
-A może chcesz jeszcze coś zjeść, bo ja jestem mega głodna i robię tosty!
-Oczywiście- Odkrzyknęła z mojego pokoju.

***
  Szybko zjadłyśmy tosty i przypomniało i się, że w lodówce są dwie ostatnie tęczowe galaretki. Ruszyłam w stronę lodówki i wyjęłam galaretki owocowe, polałam je bitą śmietaną, a na samej górze ustawiłam małą czereśnie, nie przepadam za wiśniami, są zbyt kwaśne.
-Chcesz?!-Powiedziałam to z taką miną, że Olcia od razu prychnęła ze śmiechu.
-Głupia jesteś?
-Nie !- Dobrze wiem, że ona uważa że jest gruba i nie może jeść takich rzeczy, wmawiała to sobie, mimo tego, że była idealnych rozmiarów. Ola to niewysoka brunetka o zielonych oczach. Zawsze jest lekko pomalowana, ale nikomu to nie przeszkadza. Ogółem to ona jest ode mnie starsza o 2 lata. - Masz!-Wcisnęłam jej w ręce deser i kazałam zjeść.

  Gdy już zjadłyśmy Ola oznajmiła mi, że musi już iść. Postanowiłam, że ją odprowadzę. Obie się ciepło ubrałyśmy, chociaż tak naprawdę od mojego mieszkania, do jej domu jest zaledwie 10m. Jak byłyśmy młodsze zawsze kłóciłyśmy się do którego miejsca mamy się odprowadzać, w końcu ustaliłyśmy, że mniej więcej na środku trasy od niej do mnie stoją dwa "pachołki" i to miejsce będzie naszym miejscem rozstania. Niestety jakiś miesiąc temu je zlikwidowali i dzisiaj z Olą znowu się kłóciłyśmy, które to było miejsce. Jak takie dwie małe 5 latki. W końcu znalazłyśmy to miejsce i się pożegnałyśmy, nawet uroniłam jedną łzę, no bo to w końcu moja przyjaciółka.
-Szkoda że nie możesz jechać ze mną.-Byłam trochę smutna,ale ona potrafi wszystko naprawić.
-Przecież codziennie będziemy ze sobą rozmawiać, od czego w końcu są darmowe rozmowy. - Głośno się zaśmiałyśmy, a chwilę potem znowu się pożegnałyśmy i wróciłyśmy do swoich domów.

  Jak już wróciła, była naprawdę zmęczona, tym bardziej zmęczenie się nasiliło jak pomyślałam, że jutro mam wstać o 3.30,żeby zdążyć na 5.00. Ja jestem strasznym śpiochem potrafię spać 12h, a czasami dłużej, jakoś mi to nie przeszkadza.
  
  Właśnie wróciłam z pod prysznica i miałam kłaść się spać, gdy nagle Jaś do mnie napisał.:
                          "Hej jak tam minął dzionek?"Chwila namysłu i mu odpisałam, już chciałam mu napisać wszystko, ale jaka by była z tego niespodzianka?
                          " Wszystko dobrze ;) A ty jak się bawisz na stoku?"
Niestety, ale i na szczęście Jasiek był już tam od tygodnia. Niestety, ponieważ zazdroszczę mu, że on tyle czasu się tam bawi, ja jadę ostatnią turą, ale na szczęście, bo nie dowie się w autobusie, że to jednak ja. Po mniej więcej pięciu minutach dostałam streszczenie jego całego dnia.     
             
                 "Świetnie :* Na śniadanie jadłem naleśniki z nutellą , a chwilę
            potem dostałem gofra :D Gdy już się najadłem, poszedłem ubrać spodnie
                 narciarskie i wtedy właśnie mnie powiadomiono, że dzisiaj to ja 
                        zostaje, bo mamy 5 chorych osób . Trochę szkoda
                  ale trudno. Zdjąłem z siebie spodnie narciarskie i poszedłem
                            faszerować chorych lekami :) Gdy skończyłem, 

     zeszliśmy do sali kinowej i oglądaliśmy film, nawet nie wiem kiedy zasnąłem ; )   
        były same dziewczyny i włączyły jakiś romans. Później obudził mnie Adam i      
        kazał spojrzeć w lustro. Okazało się, że byłem cały z pasty i czarnego      
markera, albo kredki do oczu. Po umyciu się poszedłem wraz z niewielką grupką na miasto
           albo zrobić jakieś zakupy. W sklepie zrobiliśmy małą akcje :P i
    wróciliśmy. Potem chwilę jeszcze graliśmy w fife15, no i teraz piszę z tobą."

Wow! Zazdroszczę mu, ale już niedługo... . Pisaliśmy jeszcze chwilę gdy po ustawieniu budzika i odpisaniu zasnęłam.

                                          ***RANO***
  Rano, czyli dla mnie początek nocy(3.30) nie mogłam zleźć z łóżka. Okazało się, że spałam zaledwie półtora godziny. Jestem totalnie nie wyspana, no nic trzeba się zebrać.
-Dasz radę!- Mówiłam sama do siebie. Zerknęłam jeszcze na telefon, aby sprawdzić ile dokładnie mam czasu na wyszykowanie się, gdy na ekranie wyświetliło mi się, że mam jedną nie odebraną wiadomość.
Sprawdziłam godzinę, o której do mnie została wysłana, czyli jakieś 1,5 godziny temu.

                                          "Dobranoc :* "
Była od Janka.

  Tegoroczna zima nie jest zjawiskowa, a szkoda bo uwielbiam zimę, ale taką śnieżną i w ogóle, taką ładną.
Mimo, że nie ma śniegu, to jest naprawdę zimno, a wiec ubiorę się  w coś ciepłego. Wzięłam naszykowane ciuchy zaniosłam do łazienki, zanim jednak się przebrałam, poszłam zjeść "śniadanie". Po skonsumowaniu udałam się pod prysznic, aby obmyć się z nocnego potu. Ciepła woda spływała po mnie, miło było, ale niestety jak ja wejdę pod prysznic to mija jakieś 45 min, dlatego ustawiłam sobie budzik, aby wyjść szybciej. Po 10 min. wytarłam ciało i nałożyłam bieliznę. Wysuszyłam włosy suszarką, nie miałam czasu na to, aby same się osuszyły. Podłączyłam prostownicę i czekałam aż się nagrzeje, w tym czasie umyłam zęby i lekko tuszem poprawiłam rzęsy. 


                         *20 min później*
   
   Tato powoli zanosił już moje walizki do auta, a przy tym czepiał się, że po co mi ich tyle. Nie było ich dużo: 
-dwie walizki
-Torebka
-plecak

- i takie nie wielkie coś na kosmetyki, miałam tam wszystko co potrzebne do higieny, ale także, pomimo tego,że się nie maluje,no chyba, że czasami rzęsy pod kręcę, wzięłam jakiś podkład, kredkę itp.

  Rodzice czekali na mnie już w samochodzie, ja jeszcze się tylko wróciłam do pokoju po telefon, mp4, słuchawki i ładowarki do sprzętu.

  Wyjazd był z Wrocławia, więc jechałam tam z mojej miejscowości jakieś 2 godziny, a i tak to była najbliższa zbiórka. Po dojechaniu na miejsce pożegnałam się z rodzicami i ruszyłam w stronę Skkf'a, który jechał z nami i wkładał walizki do autokaru. Jak jakiś inny pan wyczytał moje nazwisko poszłam jeszcze raz czule się pożegnać z rodzicami. I teraz byłam gotowa do drogi, tylko gdzie usiąść? Szłam wzdłuż różnych ludzi i szukałam wolnych dwóch miejsc. Nie znałam tu nikogo wiec chciałam usiąść sama.
-Jest!- Wymamrotałam uradowana pod nosem, znajdując miejsca przy środkowym wejściu, oba były puste. Cieszyłam się jak dziecko, że nie muszę kogoś wypraszać o miejsce.

  Chwilę po tym jak znalazłam sobie miejsce autobus zaczął ruszać, a nie które osoby szukały jeszcze wolnych miejsc. Błagałam w duchu, aby nikt do mnie nie podszedł. Bardzo lubię poznawać nowe osoby, ale dzisiaj nie miałam humoru. Nikt nie szedł w moją stronę wiec odwróciłam się do okna i machałam rodzicom, zobaczyłam jak mama się rozpłakała, to było takie urocze.
-Hej! Mogę się dosiąść- Usłyszałam głos za plecami, miałam już kiwnąć głową, ale ta dziewczyna, można było poznać po głosie, wrąbała mi się na fotel i rozwaliła tak, że ja się ledwo mieściłam. Jednak nadal nie odwracałam głowy od szyby. Nagle całkiem straciłam rodziców z widoku, w takim razie nie mam wyboru i muszę się do niej odezwać. Dziewczyna wygląda na około 16 lat, jest rudowłosa i ma śniadą cerę. Duże, śliczne, rubinowe oczy, przyozdabiały, czarne gęste rzęsy. Na całej twarzy miała rozsypane piegi. Gdy jednak otworzył buzię i chciałam się do niej odezwać, ona podniosła się z miejsca i na ten fotel przyszedł rudowłosy chłopak, prawdopodobnie brat tamtej, możliwe, że nawet bliźniak, tylko on miał ciemniejszą karnację.
- Hej! Nie będzie Ci przeszkadzało jak tu usiądę- Wskazał na siedzenie obok.
-Nie! Skąd!- Czułam lekkie zakłopotanie. 


   Nigdy nie przepadałam za rudymi, ale on jest wyjątkiem. Jest miły, a nawet bardzo przystojny.
-Jesteście rodzeństwem?- Ale palnęłam, a jak on jej w ogóle nie zna, sam wygląd nic nie znaczy.
-Niestety tak.- uśmiechnął się do mnie, a ja mu to odwzajemniłam.
-Dlaczego ona poszła? Nie zdążyłam do niej nawet "Hej" powiedzieć.
-Poszła do swojej " przyjaciółki" -pokazał na słowo przyjaciółka znak porozumiewawczy. - Uznała, że jesteś dziwna i nie nadajesz się do jej towarzystwa.-Zrobiło mi się przykro na takie słowa o mnie. No cóż nie każdy musi mnie lubić, ale jak ona może mnie tak oceniać, nie zamieniając ze mną nawet jednego słowa? Oparłam głowę o szybę i przypomniałam sobie, jak jeszcze nie dawno była wyśmiewana przez wszystkich, ale nikt nie wiedział z jakiego tytułu. Zrobiły mi się szklane oczy, ale nie chciałam płakać, starałam się ogarnąć i odwrócić do chłopaka.
-A-Ale ja tak nie myślę- Wydukał w zakłopotaniu.
-Nie musisz się tłumaczyć -Smutna mówiłam, nie lubię jak ktoś bez powodu ocenia, a nawet nie zna. Zresztą nigdy nie byłam lubiana, a mam nadzieję, że taki chłopak się mną zainteresuje. -Bzdura! haha xD- Moja podświadomość odzywa się do mnie.
-A-Ale ja serio mówię, to że z wyglądu jesteśmy podobni, nie znaczy że z charakteru też.-Powiedział w oburzeniu, ale też zatroskaniu.- Tak na prawdę bardzo się od siebie różnimy.

   Po wyjaśnieniu, oboje się uspokoiliśmy emocjonalnie. Może nie do końca, bo dostaliśmy głupawki i przez całą drogę nie mogliśmy się uspokoić, nawet jak wzięli nas do Maka, zaczęliśmy rzucać  w siebie jedzeniem i zostaliśmy wyproszeni. Konrad, bo tak ma na imię, słucha świetnej muzyki, Dub step'u, to tak jak ja! Miał na telefonie świetne kawałki. Później to ja na mp4 puściłam pop i razem śpiewaliśmy i dołączyło się od nas sporo osób z autobusu.   

   Na miejscu byliśmy gdzieś około 17.00. Było tu mega dużo śniegu.
-Ale fajnie!- Krzyknęłam i wtedy wszyscy zwrócili sie w moją stronę, a ja rzuciłam się  w zaspę osoby zwrócone w moją stronę buchnęły śmiechem, ja również. Po moim incydencie w  śniegu zostaliśmy podzieleni na grupy. Zaczęłam się śmiać, gdy dołączyli mnie do Jaśka, Konrad też tu trafił.Samego Jasia jeszcze tu nie było. Właśnie dostałam esemesa od niego, myślałam, że prychnę śmiechem.


                  "Muszę lecieć właśnie mam zbiórkę  z moją grupą :* "

Coś długo się zbiera.Czekamy tu z całą grupą.
-O! Idzie!-Krzyknął ktoś w tłumie....


--------------------------------
A więc;
Po pierwsze chciałam przeprosić, że tak długo nie było rozdziału, niestety zgubił mi się zeszyt na szczęście go odnalazłam ;)