Zaraz mieliśmy wychodzić na stok, więc musimy ubrać kombinezony, a na
auli mieli rozdać nam sprzęt. Spodnie mam żółto czarne z niskim krokiem,
które idealne pasują do reszty sprzętu. Wszystko mam w kolorach
żółto-szaro- czarnych, jak by specjalnie mi dobierali kolory, ale tak
niewielu osobom poszczęściło się tak jak mi..... . Ojoj.. gdy tylko
zobaczyłam zołze, myślałam, że padnę, była taka pewna jak szła po
sprzęt, a teraz idzie taka wściekła. Ma niebieskie spodnie,
neonowy-żółty kask, fioletowe buty i różowe narty. Jak tylko ją
zobaczyłam, jak na siebie to założyła, zaczęłam się głośno śmiać, tylko
Jasiek pokapował się o co mi chodzi i wtórował mi. Dopiero jakieś 5
minut później reszta z naszej piątki ją spostrzegła i wybuchnęła
śmiechem.
Właśnie dojechaliśmy na stok, nie był zbyt stromy, ale 'płaski' też ni był. Jest 2 'etapowy' do połowy można wyjechać na orczykach, a wyżej już tylko krzesełkowym. Wyciąg krzesełkowy jest czteroosobowy i najwidoczniej ocieplany, to fajnie, ciekawe jak jest w środku.
-Ktoś już umie jeździć? - Z zamyśleń wyrwał mnie głos instruktora. Nasz instruktor to wysoki brunet o zielono-kasztanowych oczach, całkiem przystojny Pan Tomasz.
Chyba znają się z Jaśkiem, bo znacząco się do niego uśmiecha.
Razem z Michałem podnieśliśmy ręce
-Wow, ale nas dużo- pomyślałam i uśmiechnęłam się do wcześniej wspomnianego chłopaka, wtedy on gestem pokazał abym do niego podeszła.
-Komuś tu się podoba nasz Jasiu...- Wyszeptał i wskazał na boy'a. Od razu u nas na twarzy pojawił się szeroki uśmiech i cichy śmiech. Janek to zauważył i spalił buraka, 'czyżby był gejem?'. 'Pan' Tomasz kazał nam się uspokoić i słuchać co ma do powiedzenia, bo bez tego w ogóle nie będziemy jeździć.
-Przez jakiś czas będziecie jeździć z nami, do puki nie znajdzie się grupa, w której są osoby umiejące i doskonalące się.
-Dobrze!- Odpowiedzieliśmy razem, a Mela zaczęła się śmiać i udawać, że jest dyrygentem, szybko podłapaliśmy temat i śpiewaliśmy, co bardziej denerwowało instruktora. Głośno skomentował nasze zachowanie i kazał nam się rozdzielić.
Później jeszcze coś mówił, ale zbytnio go nie słuchałam, bo byłam bardziej zainteresowana rozmową z Michałem.
-Ta dwójka raczej nie za bardzo chce pojeździć - Tknęłam Miśka łokciem, żeby słuchał.- Podziękujcie im, bo przez nich jeszcze raz powiem to co mówiłem przed chwilą.
-Nieeeee!!!- Krzyknęli wszyscy, jak tłumy na meczu Polski z Niemcami.-No dobra, ale żeby to był wasz ostatni raz jak mi przeszkadzacie!-Czuję się jak w szkole- Wyszeptałam do chłopaka stojącego za mną.
-To jest wyciąg orczykowy....
-I znowu się zaczyna.... - Powiedziałam do siebie.
Gdy tylko skończyła się ta gadka spojrzał na nas, a ponieważ znowu nie słuchaliśmy nie wiemy dlaczego się tak na nas patrzy.
-Co, trójkącik?- Odpalił nagle Michał. Myślałam, że zabije go w tym momencie i chyba nie tylko ja o tym pomyślałam. -Co za debile!- Zbulwersował się ktoś z tyłu- Macie jechać przodem- i wskazał palcem na orczyki.
Gdy wchodziliśmy Tomek mówił coś tam, coś tam, żebyśmy się zatrzymali na górze.
Jak powiedział tak zrobiliśmy, wjeżdżając krzyczeliśmy do siebie, ponieważ rozmawialiśmy, a inaczej nic byśmy nie usłyszeli.
Razem z Michałem jestem już na górze, zjechaliśmy kawałeczek, aby nie zagradzać drogi i stanęliśmy, powoli za nami dojeżdżała reszta grupy i stawała gęsiego. Niestety to wzgórze(?)/ ta góra (?) nie jest zbyt stroma i długa, w sumie żaden stok nie jest tutaj strom, a szkoda. Jednak w końcu wszystko jest dostosowane do poziomu wszystkich.
-Olafff!!!!- Krzyknął instruktor, gdy tylko ujrzał zjeżdżającą drugą grupę, która najwidoczniej musiała też jednak zmienić stok na średni.
-Coś się stało? - P. Olaf pojawił się obok nas w mgnieniu oka.
-Mam tu 'parkę'-za gestykulował- jeżdżących, a widzę, że masz całkiem świetną grupę, mogą z tobą jeździć?
-To świetnie, bo ja przez pewną trójkę 'ciot'- Wszyscy się zaśmiali i nawet podejrzewam o kogo mu chodzi. Pojechał i wrócił ze.... hm... wspaniałą(?) grupką, trójeczką.
Nagle rozbrzmiał głośny śmiech i to nie tylko mój.
-No to chodźcie. Mówcie mi Olaf. - Ściągnął rękawiczkę i podał mi dłoń, zrobiłam to samo i się przedstawiłam. Podszedł także do Michała, ale oni przybili tylko piątkę i mieliśmy już iść, ale wypadałoby się pożegnać. Podchodziliśmy do każdego i na własny sposób to robiliśmy, czyli ja się przytulałam, a Michaś zazwyczaj się bił w sensie że liść w pysk, ale tylko z chłopakami, dziewczynom dawał buziaka w policzek, a one wtedy się czerwieniły, całkiem zabawnie to wyglądało.
Gdy skończyliśmy całą szopkę, ruszyliśmy za Olafem. Olaf to 18 letni brunet o niebieskich paczałkach. Szliśmy stosunkowo nie daleko, ale z całym sprzętem nie trwało to krótko.
Zostaliśmy przedstawieni i dołączeni do grupy. Tutaj opiekunem był Florek (Skkf). Zjeżdżaliśmy powoli i jeden za drugim, aby instruktor mógł stwierdzić jak bardzo się różnimy.
Spokojnie zjeżdżaliśmy w dół stoku. Ładne widoki tutaj mają, oczywiście nie obyło się bez wywrotki i to jak zwykle mojej, a że jechałam na końcu wywróciła się cała grupa, tylko Olaf dalej stał, ponieważ jechał obok nas. Pomagał podnieść się reszcie i gdy pomógł Michałowi do mnie już nie podjechał, to chyba miała być nauczka, a Michał zamiast mi pomóc stał na de mną i się śmiał.
-Dzięki za pomoc!- Krzyknęłam z ironią w głosie, miało to być i do Olafa i do Michała.
Mam ochotę zrobić im wielką krzywdę.
** 2 godziny później, pierwsza przerwa**
-Okej to wasz ostatni zjazd przed przerwą.- Ucieszyłam się ponieważ moje palce u dłoni nie były w najlepszym stanie. Mam słabe krążenie przez co szybko marzną i często mają, aż biały kolor, a po za tym już dawno zrobiłam się głodna 'ciekawe gdzie jest Kisielek'.
Zaczęłam go wypatrywać z góry.
-Czego tak szukasz?- Zapytał Michał.
-Grubego, ciągle jedzącego chłopaka. A co?
- Czekaj zaraz Ci pomogę, o patrz tam jest. Nie ciężko było go znaleźć.- I szeroko się uśmiechną, był taki dumny, że znalazł go zanim ja to zrobiłam, więc popchnęłam go, a on zaczął powoli zjeżdżać, stracił równowagę i się przewrócił.
-"Właśnie to musiał zobaczyć"-pomyślałam i przybiegł Olaf. Zaczął krzycze, że to mogło się źle skończyć i takie bzdety. W każdym bądź razie zostałam zawieszona na 30 minut.
-Przynajmniej będę mogła więcej zjeść- Powiedziałam, gdy już dojeżdżaliśmy do chłopaka.
-A ty tylko o jednym, to tak jak Rafał.- Odezwał się Jasiek.- Od kąt wjechaliśmy na stok marudził, że jest głodny.
-Yuuupi żarełko!!- I z Kiślem znaleźliśmy się już w restauraci, zamówiliśmy kebaby dla każdego.....
-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-0-
Znowu wstawiam za późno... eh... przynajmniej się starałam.
Bardzo was przepraszam, jednak bardzo źle się czuję ;c Jutro są zawody, a ja nie mogę na nich być :(
Mam nadzieję, że mimo to bardzo wam się podoba ^^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz