piątek, 4 września 2015

Przygotowania :3

-To nie mogliście tu wejść spokojnie!!!!
-Mogliśmy, ale tak jest weselej!- Zakrzyknął Jasiek.
-O wiele- Zawtórował Kisielek.
-Tak bardzo zabawne jest to, że ja ciągle przez was zdzieram sobie gardło!- Odwróciłam się w drugą stronę i momentalnie usnęłam, nadmiar emocji zawładną moim snem. Bałam się jeszcze bardziej niż przez moich 'przyjaciół'. Chciałam się obudzić, ale się nie mogłam.



  Spało mi się na prawdę dobrze, ale tylko rano, bo całą noc miałam mega straszne sny i wszystkie były związane z tym dzieckiem. Właśnie uznałam, że przydałoby się już obudzić, jednak kto inny też o tym pomyślał. Zostałam oblana lodowatą wodą, a  Michał przykrył mnie swoim ciężarem, Michał to wysoki 17 letni, dobrze zbudowany blondyn o niebieskich oczach.
-Wstawajcie, bo ominie was śniadanie!!!-Krzyczał Kiślu
-A ty tylko o jednym..- jęknęła Melania, ona to nawet przez sen potrafi trafić w moment. Chciałam się podnieść i wyszykować na resztę dnia, ale na mnie nadal był Michał.
- Zejdziesz w końcu ze mnie? - Patrzyłam na niego z pod byka.
- Powiem Ci, że nawet wygodna jesteś, więc jeszcze chwilę sobie na tobie polerze.- Oni czasami są na prawdę wkurzający, ale już wiem co mogę zrobić, aby ze mnie zszedł.
-Przez ciebie spóźnię się na śniadanie.
-No i co ?- W myślach odliczałam od 10 w dół.
-1!- Krzyknęłam, sama nie wiem dla czego, ale właśnie w tym monecie Rafał rzucił się na Miśka i zaczął okładać go pięściami, w sumie całkiem fajny widok, ale lepiej byłoby gdyby nie robili tego dalej leżąc na mnie.- Ej, a może byście tak ze mnie zeszli?- Nawet nikt nie zwrócił na moje słowa uwagi.-"Pisk"!!!
-Coś się stało?- obaj zapytali.
- Nie nic, tylko przez was moje ciało nie jest w najlepszym stanie, aby jeździć na nartach!
- Ojć sorka.- Rozpromieniony powiedział Michaś.
- Dzięki... - Odpowiedziałam z ironią i podniosłam się z łóżka, Całe ciało mnie bolało, oni są na prawdę jak dla mnie ciężcy. Wstałam z łóżka i ruszyłam w kierunku toalety, jednak zapomniałam wczoraj naszykować sobie ciuchów na rano, musiałam tam wrócić. Gdy tylko weszłam, Mela skorzystała i wbiegła do pokoju, wzruszyłam ramionami i poszłam po ciuchy. Byłam pewna, że nie zajmie jej to zbyt dużo czasu, jednak się myliłam...

                                                    * 1 godzina później *


   Niestety, cały nasz zespół dawno ruszył na śniadanie, a ja dalej tkwię w pokoju i czekam, aż Mela wyjdzie i udostępni mi toaletę, ale coś czuję, że jeszcze chwilkę jej to zajmie. Chciałam skorzystać z łazienki, któregoś z naszych sąsiadów, jednak ich pokoje były pozamykane i nie było dostępu do WC.
- Dziwne, u chłopaków w pokoju, też jeszcze ktoś jest- Pomyślałam i poszłam w tamtym kierunku. Otworzyłam lekko i po cichu drzwi i kogo zobaczyłam? Kiśla, bo on też czekał na udostępnienie tak ważnego dla wszystkich miejsca.
-Co ty tu robisz? -Zapytał.
-W sumie, to chciałam skorzystać u was z łazienki - i wskazałam palcem na drzwi- ale z tego co widzę to u nich rodzinne.-Oboje się zaśmialiśmy.
-Co jest u nas rodzinne, dlaczego mnie obgadujecie? - On zawsze musi dodać swoje pięć groszy? Ale skoro on wyszedł to może Melka też.  Pobiegłam do pokoju, pomimo tego, że mieszkamy na przeciwko siebie.
- Gdzie ty byłaś?- Zapytała Mela.
- No wiesz.. jak by Ci to powiedzieć...
- No mów- Naciskała.
- Nie jesteś jedyną osobą w tym pokoju!- Zaczęłyśmy się śmiać, wzięłam swoje rzeczy i poszłam się szykować. Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu, ponieważ większość czynności wykonywanych przez moją współlokatorkę po prostu nie wykonuję. Nie maluję się, więc mam więcej czasu na uczesanie się.

   Miałam już wychodzić, ale wróciłam się jeszcze po bluzę "JDabrowsy wear" z motywem moro (czarną). Skoro i tak praktycznie cały czas miałam chodzić w kombinezonie, ubrałam się  zwyczajnie. Założyłam kolorowe ocieplane leginsy i koszulkę różową z tęczowym napisem "rainbow".

  Właśnie wychodziłam, jak widać Kiślu też. Razem ruszyliśmy na śniadanie, oboje nigdy byśmy nie odpuścili sobie okazji, w której można coś wszamać, mamy wielką nadzieje, że gdzieś nie daleko stoku w restauracji będzie można kupić kebaba.

    Stołówka była wyposażona w naprawdę dobre jedzonko. Ja wybrałam kanapkę + sałatkę z gyrosa, do popicia ciepła owocowa herbatka. Stolik gdzie siedział Jasiek i reszta ekipy ( be ze mnie) był w całości zajęty, przez firanki. Szukałam gdziekolwiek wolnego miejsca, jak się spodziewałam u jędzowatych były miejsca, ale wolę już zjeść śniadanie na podłodze zaraz przy koszu na śmieci, niż razem z nimi przy stoliku. W końcu znalazłam stolik, w sumie siedzieli tam sami karnisze, ale musiałam gdzieś usiąść. Okazało się, że są na prawdę spoko, jak widać grupa Jaśka jest na prawdę super. Rozmawialiśmy o grach i wgl. 

    Po śniadaniu, wróciliśmy do pokoju, Mela pytała się dlaczego nie usiadłam z nimi, ale jak jej pokazałam zdj ich stoliku, to tylko głośno się zaśmiała.

     Zaraz mieliśmy wychodzić na stok, więc musimy ubrać kombinezony, a na auli mieli rozdać nam sprzęt. Spodnie mam żółto czarne z niskim krokiem, które idealne pasują do reszty sprzętu. Wszystko mam w kolorach żółto-szaro- czarnych, jak by specjalnie mi dobierali kolory, ale tak niewielu osobom poszczęściło się tak jak mi..... . Ojoj.. gdy tylko zobaczyłam zołze, myślałam, że padnę, była taka pewna jak szła po sprzęt, a teraz idzie taka wściekła. Ma niebieskie spodnie, neonowy-żółty kask, fioletowe buty i różowe narty. Jak tylko ją zobaczyłam, jak na siebie to założyła, zaczęłam się głośno śmiać, tylko Jasiek pokapował się o co mi chodzi i wtórował mi. Dopiero jakieś 5 minut później reszta z naszej piątki ją spostrzegła i wybuchnęła śmiechem.

-------------------------------------------
Witam, witam !
Pisanie tego rozdziału zajęło mi dwa dni. Co chwilę coś zmieniałam xD
Mam nadzieję, że wam się spodoba :3
Jeżeli macie jakieś pytanie związane z blogiem i nie tylko to zapraszam na Ask'eła :3
Widzimy się w czwartek na Tutaj :P   a w sobotę Tutaj ;)

                                                                                                 Do zobaczenia :*                        

                                                                                         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz