niedziela, 30 sierpnia 2015

Strach...


   Gdy skończyłyśmy byłą godzina 21.00, razem rzuciłyśmy się na łóżko. Zbyt długo nasz wypoczynek nie potrwał, ponieważ chłopcy wparowali nam do pokoju i krzyczeli, że zaraz zaczyna się seans.
-Jaki seans?- Zdziwiona popatrzyłam na wszystkich.
-To nie powiedziałaś jej- Kuzynek zapytał się Meli.
-Mówiłam.... tak jakby hehe- Zrobiła skwaszoną minę i kazała im wyjść.-Chodź przebierzemy się w piżamy i idziemy do Dżeja.
  


    Ponieważ Jasiek jako jedyny z osób na naszym piętrze ma telewizor nasza piątka przyszła właśnie do niego. Film wybierali chłopcy, więc trochę obawiam się ich wyboru.
Wybrali jakiś horror, nawet nie powiadomili nas o tytule, ehhh... .
Ogólnie bardzo lubię horrory, ale także równo się ich boję.

   Razem z Melą szybko zajęłyśmy całe łóżko, chłopcy połączyli dwa, ale teraz jest jak jedno dwuosobowe. Specjalnie tak się rozłożyłyśmy, aby nikt więcej tu nie wlazł. Reszta pozajmowała pozostałe wolne miejsca na fotelach i sofie.





   Seans się rozpoczął. Zaczęło się niewinnie, mała dziewczynka, która została w dawno już zamkniętym sierocińcu. Nocami płakała, a dniami chodziła po zamieszkałych domach i prosiła o jakikolwiek pokarm... . W pewnym momencie pewna rodzina ją tak jakby zaadoptowała i wtedy cały horror zaczął się rozkręcać. Bałam się w cholerę, praktycznie cały czas byłam pod kołdrą, to wszystko było takie realistyczne. Melę chyba znudził początek, gdyż śpi. Jest już po dwunastej, a film dopiero się rozpędza, jednak chłopcy szybciej zapoczątkowali i zaczęli mnie straszyć. Mi nie było do śmiechu, skuliłam się w kulkę i mocno pozakrywałam kołdrą. Już myślałam, że sobie odpuścili, ponieważ było cicho, ale się myliłam, nagle poczułam jak ktoś łapię mnie za stopę. Z piskiem wybiegłam z pokoju i znalazłam się u siebie. Chciałam włączyć światło, ale właśnie teraz spaliła nam się żarówka, no świetnie.  Złapałam telefon i ustawiłam latarkę, ze strachem położyłam się w 'swoim' łóżeczku i próbowałam usnąć, ale moja wyobraźnia zaczęła działać, po kątach widziałam wiele dziwnych i nie wyjaśnionych postaci. Najchętniej to zaczęłabym płakać... . Drzwi się otwierają? Ale jak to... same? Coś do mnie podbiegło i złapało mnie za ramię. Zaczęłam krzyczeć, piszczeć i płakać jednocześnie. W pokoju dało się słychać diaboliczny śmiech, nie nie diaboliczny, to śmiech Rafała.
-Co wy wyprawiacie?!!!- Wpadłam w furię i zaczęłam krzyczeć na każdego, pomimo, że był tu tylko Janek i Rafał, czy oni nigdy się nie rozstają?
-Spokojnie, chcieliśmy tylko przynieść Melkę, bo Rafcio nie ma gdzie spać.
-No właśnie- zachlipał Kiślu.
-To nie mogliście tu wejść spokojnie!!!!
-Mogliśmy, ale tak jest weselej!- Zakrzyknął Jasiek.
-O wiele- Zawtórował Kisielek.
-Tak bardzo zabawne jest to, że ja ciągle przez was zdzieram sobie gardło!- Odwróciłam się w drugą stronę i momentalnie usnęłam, nadmiar emocji zawładną moim snem. Bałam się jeszcze bardziej niż przez moich 'przyjaciół'. Chciałam się obudzić, ale się nie mogłam.

    -----------------------------------------------
Hejka, bardzo was przepraszam, że ostatnie rozdziały są tak krótkie, ale obiecuję, że 20 będzie już na prawdę długi ;) Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że pomimo wstawienia 'grafiku' rozdział ukazał się o jeden dzień później... Totalnie wczoraj o nim zapomniałam :/ Miłego dzionka wam życzę i do zobaczenia w kolejnym rozdziale :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz