wtorek, 17 marca 2015

#9

Na jakieś 5 minut wyszedł z pokoju. Prawie już spałam, ale Janek chyba nie zauważył, że leże na podłodze i potkną się o mnie. Gdy zorientował się, że na jego miejscu leży pies, rozciągną mocniej koc, żeby było też miejsce dla niego. Niestety nie było drugiego koca, żeby się przykryć, a ja już miałam gęsią skórkę, co on również zauważył. Wziął swoją bluzę, ale nie tą co mi dał przez przypadek, tylko tą co miał dzisiaj na sobie i mnie przykrył.
-Co ty robisz??? - Powiedziałam to tak, żeby myślał, że mnie obudziła (ale dobra ze mnie aktorka hehe).
-Twój pies zajął moje miejsce. Chciałem go zepchnąć, ale zaczął warczeć. Nie chciałem nikogo obudzić. Przepraszam.- Jak tylko skończył odwróciłam się w drugą stronę, w tuliłam się w mięciutką i ciepłą bluzę i próbowałam usnąć.



 

Obudziłam się o 5;00 było mi mega wygodnie. Może to dla tego, że byłam wtulona w Jasia? Jednak tak się wystraszyłam całą tą sytuacją, że szybko, ale delikatnie wysunęłam się spod jego ręki i odwróciłam w drugą stronę. Jak dobrze, że tego nikt nie widział.  Leżałam tak jeszcze chwilkę, jednak zrobiłam się tak strasznie głodna. Podniosłam się z podłogi i po cichutku opuściłam pomieszczenie. Gdy doszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki na pierwszej półce ujrzałam sałatkę z gyrosa. Chyba każdy by postąpił tak jak ja. Tak mi ślinka pociekła, nie mogłam się powstrzymać. Znalezienie talerza tutaj też nie należy do prostych zadań. Tyle szafek, a ważnej ani jednego talerza.
-Pora w coś zainwestować ciociu- Powiedziałam sobie w myślach i zaczęłam się śmiać. Ktoś tu idzie, chyba kogoś obudziłam.
-Przepraszam nie chciałam nikogo obudzić- Powiedziałam, zauważając czyjąś posturę u progu. Wszędzie było jeszcze ciemno więc nie mogłam określić kto to jest.
-Marcelina??- Ten nie wyspany głos rozniósł się po kuchni.
-Tak.
-Co ty tutaj robisz tak wcześnie.- Mówiąc to Fifi popatrzył na mnie przymrużonym i trochę zaspałym wzrokiem.
-Szukam talerzy. Strasznie zgłodniałam, nie chciałam nikogo obudzić, ale w tej kuchni nie ma ani jednego talerza.
- Spoko i tak już nie spałem.-Otworzył pierwszą z brzegu szafeczkę, a w niej ukazały się moje od 15 minut poszukiwane talerzyki.
-Haha.- Nie śmiałam się zbyt głośno, żeby nikt mnie znowu nie usłyszał.- A ja się tyle  czasu ich naszukałam. - Nałożyłam sałatki i wróciłam do pokoju. Ten gyros był niesamowity. mmm..... Pyszny! Okazało się, że moim hukiem nie obudziłam tylko kuzyna, tylko połowę osób z pokoju.  W tym czasie kiedy ja tam się męczyłam oni włączyli komputer i nawet nikt nie przyszedł mi pomóc.... Pusty już talerz odłożyłam na biurko. Przez jakiś czas oglądałam co robią na kompie, jednak długo tak nie wytrzymałam sprawdziłam jeszcze tylko godzinę ( 5:45) Znużyło mnie to siedzenie i patrzenie, po chwili znowu spałam.


-------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział  gotowy. Naprawdę proszę alebo piszcie w komentarzach , albo na asku
opinię. Chcę wiedzieć czy mam to ciągnąć i pisać dalej czy usunąć. :) Link do aska:
- http://ask.fm/Marcelysia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz