niedziela, 15 marca 2015

Z tego powodu że wbiliście 500 wyświetleń. Wstawiam #8 rozdział :* !!!!!!!!!

-Ula jakoś dała radę.
-Ale ona to co innego.
Jasiu trochę się rozpromienił, nareszcie wrócił mu humor po naszej rozmowie. Miło jak dzięki tobie ktoś się uśmiecha. Miło było w końcu do kogoś się otworzyć.

 
#8
Jest już naprawdę późno i większość gości zasnęła w salonie. Haha ten widok śpiących ludzi na podłodze, fotelach i na kanapie. Oczywiście jeszcze nie wszyscy pousypiali, w tym ciocia. Ci co nie śpią starają się ogarnąć pokój. Zbierają szklanki talerze i takie tam.
-Ciociu. Mogłabyś mi pożyczyć jakieś spodenki i koszulkę z krótkim rękawkiem?- Jak dobrze, że ciocia ma o niewiele większy rozmiar ode mnie.
- No okey. Poczekaj chwilkę zaraz coś Ci przyniosę.- Gdy wróciła, miała w rękach czarne krótkie spodenki i ładną, długą, szarą bluzkę z krótkimi rękawami.
-Dziękuję.
- Nie ma za co, a wy się pomieścicie wszyscy w jednym pokoju?
-Damy radę- powiedziałam z pewnością w głosie- Dobranoc-Odwróciła się i wróciłam do ciemnego już pokoju. Chłopacy zajęli łóżko. Ula ułożyła im się w nogach. Najwyraźniej ta podłoga została mi przeznaczona, wezmę z nią ślub hahahaha! Zabrałam koc i dwie poduszki. Rozłożyłam to co wzięłam na podłodze i się położyłam. Nie przykrywałam się bo było mi ciepło. Robiło się coraz to później, a ja dalej nie mogłam usnąć. Ta noc strasznie mi się dłużyła. Słyszałam ciche tykanie zegara z salonu. Słyszałam oddechy ludzi naokoło mnie. Powoli zaczynałam się  tego bać. Wszyscy śpią , a ja nie, usłyszałam jak drzwi do pokoju się otwierają, co było jeszcze bardziej przerażające, nie potrzebnie się tak bałam. Okazało się, że to tylko mój pies. Najpierw podszedł i położył się obok mnie. Jednak musiało mu być nie wygodnie, bo wcisnął się na łóżko między Filipa, a Jasia. Wtedy i im zrobiło się nie wygodnie. Zaczęli się rozpychać, rozkopywać. Jasiek miał wielkiego pecha, ponieważ położył się na wylocie i oczywiście tak się złożyło, że spadł z łóżka na podłogę. Myślałam, że pęknę wtedy ze śmiechu. Włożyłam głowę w poduszkę i starałam się nie śmiać.Dyskretnie zerkając co się dzieje. Podniósł się i popatrzył na około zdziwiony. Na jakieś 5 minut wyszedł z pokoju. Prawie już spałam, ale Janek chyba nie zauważył, że leże na podłodze i potkną się o mnie. Gdy zorientował się, że na jego miejscu leży pies, rozciągną mocniej koc, żeby było też miejsce dla niego. Niestety nie było drugiego koca, żeby się przykryć, a ja już miałam gęsią skórkę, co on również zauważył. Wziął swoją bluzę, ale nie tą co mi dał przez przypadek, tylko tą co miał dzisiaj na sobie i mnie przykrył.
-Co ty robisz??? - Powiedziałam to tak, żeby myślał, że mnie obudziła (ale dobra ze mnie aktorka hehe).
-Twój pies zajął moje miejsce. Chciałem go zepchnąć, ale zaczął warczeć. Nie chciałem nikogo obudzić. Przepraszam.- Jak tylko skończył odwróciłam się w drugą stronę, wtuliłam się w mięciutką i ciepłą bluzę i próbowałam usnąć.

--------------------------------
Okey a więc dzisiaj to już 2 rozdział. Dziękuję wam za to, że czytacie moje wypociny :)
Kochani zapraszam na aska http://ask.fm/Marcelysia . Dziękuje, że jesteście ze mną :*
Miłego wieczoru !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz