. Po 15 minutach zauważyłam jak staną na krzesełku i mówił ludziom żeby się ustawili. To był on, ten sam co ze mną gadał.Powoli podchodziłam do tłumu. Nagle wszyscy stanęli w kolejce no to ja też w końcu czemu nie?
W końcu moja kolej. Dosyć długo się naczekałam. Jednak moje drugie spotkanie z nim wyglądało inaczej niż wszystkich stojących w kolejce. Podał mi 2 bluzy i jedną koszulkę, oczywiście na każdej się podpisał. Dał mi jeszcze autograf na mojej. Puścił oko i pokazał na jedną z bluz. Dziwnie się poczułam, ale odeszłam sprawdziłam tą bluzę. To była bluza, której nikomu nie dał, TO BYŁĄ JEGO BLUZA!! z autografem i numerem telefonu. Ale czy powinnam do niego dzwonić. Nie, raczej nie. Nie wypadałoby. Dzień minął mi szybko. Zebrałam parę naście bluz haha i mama wzięła mnie jeszcze na kebaba gdzie on również był, Co to ma znaczyć??? Czy on musi być zawsze tam gdzie ja? Heh .
Postanowiliśmy wrócić już do domu. W końcu była już 22.30 heh no pochodziliśmy jeszcze i pozwiedzaliśmy miasto. Przede wszystkim sklepy.Jednak nie chcieli mi już nic kupować bo miałam dość dużo ciuchów. Dzień spędziłam miło, bardzo mi się podobało. Jednak gdy dojechaliśmy do domu nie było zbyt ciekawie. Mam psa który miał być wyprowadzony na podwórko przez moją ciocię, ale najwyraźniej zapomniała bo nie było ich w domu. Co za pech. Podlał wszystkie kwiaty, zwymiotował no itp. Nie było zbyt ciekawie. Mama w krzyk, tato zresztą też się darł ah.. . Uspokoiłam ich trochę i powiedziałam, że wezmę go na spacer. W trakcie postanowiłam, że jednak zadzwonię do niego i mu podziękuje.O dziwo nawet nie musiałam długo czekać aż odbierze.
-Hej?!
-Cześć, kto mówi?-Zapewne, że tak zareagował. Ale co mam mu odpowiedzieć? On nie zna mojego imienia, zresztą ja jego też nie! Pewnie uznał, że to pomyłka, bo się rozłączył.Co mam teraz zrobić? Skąd mogę wiedzieć, że się dodzwoniłam tam gdzie trzeba, skoro nawet nie wiem jak się nazywa. Może po prostu powiem po jego nicku na youtubie? Dobra, dzwonię jeszcze raz. Tym razem nie odebrał tak od razu. Założę się, że zastanawiał się kto do niego dzwoni.
-Halo? JDabrowsky?- Już mam pewność, że to on bo znowu się śmieje.
-Mów mi po prostu Jaś.-Śmiał się coraz głośniej. Słychać, że nie był sam. Mają tam pewnie ze mnie niezłą bekę.
-Słuchaj chciałam podziękować za bluzy i.....-Nie dał mi dokończyć.
-Nie ma sprawy, przecież każdy je dostał.
-Ale nie trzy w tym jedna twoja.
-Aaaaa........., może innym razem pogadamy? Teraz nagrywam.
-Ah.. spoko. Przepraszam. To zadzwonię jutro ok? Bo dzisiaj już nie będę mogła. To jeszcze raz dzięki. Hej!
-Na prawdę nie musisz dziękować. Ha ha ha!-Znów ten śmiech- To ja jutro do cb zadzwonię.
-No to dobra okey. Hej!- Ciekawe dlaczego nie chciał żebym to ja do niego zadzwoniła. A jak on zadzwoni a ja akurat nie będę mogła gadać? Ah... Dobra. Robi się późno, wołam psa i idę do domu.
-Laki !!! Chodź do domu!- Gdzie on polazł.Dlaczego ja ciągle zwracam uwagę na swoje potrzeby. Puściłam go i nawet nie zainteresowałam się gdzie pobiegł.
-Laki! Zaraz, ktoś tam idzie, a do tego ma mojego psa.
-To twój pies?-Usłyszałam znajomy głos.
-O! Dobry wieczór, tak to mój pies. Dziękuję za fatygę.
-Nie ma sprawy, dobranoc. Następnym razem lepiej go pilnuj.-Uśmiechną się i poszedł.
-Dobranoc!-Oh... Jak dobrze, że sąsiad go znalazł.
-Gdzie ty byłeś?! Chodź już do domu.
--------------------------------------------
To już trzeci rozdział. Piszcie czy wam się podoba na asku: Ask: http://ask.fm/Marcelysia
Posty jak zauważyliście wstawiam co 2 dni więc kolejnego spodziewajcie się za dwa dni :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz