-A to krzykaczka-W taki sposób Kuzyn przedstawił mnie Jaśkowi. W końcu wiem jak on ma na imię.
-Dzięki Filip nie musiałeś.- Ironicznie mu odpowiedziałam.
-Heh! Miło mi "krzykaczko"- Puścił mi oczko i się uśmiechnął. Popatrzył na mnie dziwnie kiedy przedstawiłam mu się tak jak bym nigdy wcześniej go nie znała.
Jego wzrok przeszył mnie mnie całą. Wtedy to właśnie ja zaczęłam się śmiać. Widać było, że nie wiedział co ma teraz zrobić.
-Jasiek, jedziesz z nami???? -Mówiąc to wszedł Filip, rozmawiał przez telefon. Zapewne wybierają się gdzieś ze znajomymi.
-No spoko- Zawołali jeszcze tylko Błażeja i poszli się przebierać. Dali znak cioci, że wychodzą i po chwili już ich nie było.
Zauważyłam włączony komputer musieli o nim zapomnieć, bo Filip nie wylogował się z Facebooka. Wraz z Ulą- moją przyjaciółką z dzieciństwa zrobiłyśmy sobie parę zabawnych fotek i wstawiłyśmy mu karniaka. Jak ich nie było, jakoś lepiej się bawiłyśmy. Włączyłyśmy sobie piosenki, które to nam się podobały, a nie im. Zaczęłyśmy się wygłupiać, tańczyłyśmy, śpiewałyśmy, skakałyśmy. Po mimo tego jakoś czas nie upływał nam tak szybko, jakby się wydawało. Powoli traciłyśmy pomysły co możemy jeszcze porobić. Jednak była godzina 22:30 chłopacy mogli wrócić w każdej chwili. Dlatego starałyśmy znaleźć sobie jakieś pomysły na spędzenie tego czasu. Równo o 23:00 Usłyszałyśmy ich głosy w przed pokoju. Wtedy to właśnie przypomniałyśmy sobie, że nie wylogowałyśmy się z Facebooka. Gdy tylko doszłyśmy do komputera otworzyły się drzwi do pokoju. Weszli w trójkę i odtrącili nas od kompa. Jaki pech, że to akurat o moim profilu zapomniałyśmy. Byłam mega wkurzona, ponieważ wpisali mi karniaka co nie było aż tak ważne, ale zaczęli pisać do mojego najlepszego przyjaciela, że go kocham, że chcę z nim być i wgl. Już wyobrażam sobie jego minę jak to przeczytał. Zdenerwowana wybiegłam z pokoju, a Ula za mną.
-Nie przejmuj się. -Ciągnąc mnie za rękaw powiedziała.-To Debile!- Krzyknęła tak głośno, że wyszli z pokoju. Janek się śmiał, Filip był zły, a Błażej cwaniakował.
-Co powiedziałaś??? - Wykrzykiwał ten najbardziej zdenerwowany.
- To co słyszałeś!- Zaczęli się przekrzykiwać, a to wszystko z mojego powodu. Wiem jestem beznadziejna. Nie odezwałam się ani słowem jak się kłócili. A powinnam jej bronić.
-Filip uspokój się.- Jasiek próbował załagodzić sytuację -One się nudzą jak my jesteśmy. Dziwisz się im ???
-Przecież żartowałem, chodźcie pogramy w coś.- Jak szybko zmienił decyzję? A dopiero co nie mógł przestać się przekrzykiwać z Ulką. Włączył" Wormsy". Uwielbiałam tą grę jak byłam mała. Zresztą teraz też nie pogardzę. Fajnie, że w końcu nie musimy same siedzieć.
Wow 24:00, a nikt nawet nie zamierza kończyć imprezy.Wszyscy się świetnie bawią. Ja nie! Tak jak myślałam Ulka zdobyła dobry kontakt z chłopakami, mi to nigdy nie wychodziło. Siedziałam sama na podłodze, mi to jakoś nie przeszkadzało, ale Janowi chyba tak, bo kieruje się w moją stronę. Nie zdążył nic powiedzieć, bo zadałam jako pierwsza pytanie.
-Coś się stało?- No bo po co miałby do mnie przychodzić.
-O to samo miałem się Ciebie pytać.
-Mnie, a niby czemu? Przecież ja się świetnie bawię.- Wyskoczyłam na środek pokoju i zaczęłam tańczyć, o ile to można było nazwać tańcem.Popatrzył na mnie ironicznie i zaczął się śmiać. - No dobra nie jest super, ale co ciebie to obchodzi?
-Dużo! Nie lubię patrzeć jak jedni się bawią, a drudzy czują się odrzuceni.-Co prawda miał trochę racji, ale co jego to obchodzi, może ja lubię sama spędzać czas? No dobra nie lubię, ale jednak.
-To się nie patrz ! - Popatrzył na mnie spod byka, powoli zaczynał się denerwować.-Oj, żartuję, ale nie przejmuj się mną i idź spędzaj fajnie czas, zanim Ci go zepsuję.
-Weź się uspokój, nikomu nic nie psujesz, no chyba że sobie i tym co się o cb martwią.
- Jakoś nie widzę, żeby ktoś się o mnie martwił. Jesteś tu tylko ty. - Zdenerwowany odszedł i uderzył Błażeja w ramie. mogę się założyć, że obgadywał mnie. Nie mówiłam, że zepsuje mu nastrój.Dobra. Podeszłam do niego.
-Sory, że zepsułam Ci humor. Widzisz?
-Ale co mam widzieć?
-Mówiłam, że nie przynoszę szczęścia.
-No i miałaś rację! -Mówiąc to a raczej krzycząc wziął sok i odszedł ode mnie.
-------------------------------------------
Przepraszam, że nie napisałam wczoraj, ale nie było mnie cały dzień w domu.
Zapraszam na mojego aska link do niego macie we wcześniejszych rozdziałach.
Jutro kolejny rozdział :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz