Dziś rozpoczyna się rok szkolny, już nie będzie tak miło i będę musiała wstawać o pięć godzin wcześniej..
Jest 7,00 rano, powoli trzeba się szykować, zanim zwlekłam się z łóżka minęło jakieś piętnaście minut.
Przemyłam twarz zimną wodą, uczesałam się i ubrałam w "odpowiednie ciuchy". Zanim umyje zęby muszę zjeść jakieś śniadanie, mama podała mi maślaną bułeczkę z nutellą i kakałko. Po zjedzeniu zostało mi już tylko czekać na rodzeństwo, aby iść do kościoła.
Do nowej szkoły będę dojeżdżać autobusem, ale dzisiaj wyjątkowo jadę z mamą, to znaczy na rozpoczęcie musi myć rodzić, żeby coś tam jeszcze podpisać. Mama czekała na mnie odkąd usłyszała dzwony, które dają znać, że msza jest już w 3/4.
Usiadłam z przodu na miejscu pasażera. Samochód ruszył. Włączyłam radio i przeglądając się w lusterku myślałam jak to będzie, czy w mieście jest inaczej, jacy są tam ludzie, czy mnie zaakceptują ?
- Co jest? - Mama przez jakiś czas patrzyła się na drogę zerkając na mnie.
-nie nic, to znaczy.. ach... Zastanawiam się jak to będzie.
-Zobaczysz, wszystko bedzie dobrze. Nie wszędzie wszyscy są tacy jak u nas. -Chodzi o to, że w starej szkole często byłam wyśmiewana, nie wiem czemu zasłużyłam na takie zachowanie ze strony innych.
Gdy dojechałyśmy na miejsce, zauważyłyśmy, że apel jest na placu szkolnym. Było przemówienie dyrektora i w ogóle, a później jeszcze podzielił nas, czyli cały mój rocznik (2001) na sześć klas (a,b,c,d,e,f)
Sporo ich wyszło, u mnie zawsze wychodziła tylko jedna.
Po skończonym apelu rozeszliśmy sie do klas. Moja klasa ma numer piętnasty, ale gdzie to jest? Najgorsze w tej szkole jest to, że są 3 piętra, a numery nie są tak, że klasy są po kolei 1,2,3... Tylko np.; na pierwszym pietrze jest 1,5,14,10,20 itd. Totalnie bez sensu, na szczęście moja klasa okazała się być naprzeciwko schodów na trzecim piętrze. Gdy weszłam do klasy dostałam test językowy, ale był naprawdę łatwy pomimo tego, że ja i "języki" nie zbyt dobrze idziemy w parze.
Pierwsze wrażenie jest na prawdę dobre. Wychowawczyni też wydawała się bardzo miła, zobaczymy czy to nie były tylko pozory.
Całe zamieszanie skończyło się około godziny 11,45, dosyć długo, sądziłam, że bedzie krócej. Zanim jednak wróciłam do domu wstąpiłam do dwóch księgarni, aby dokupić resztę książek, a i tak brakowało czterech. Ja to mam pecha.
W drodze do domu pisałam z Jaśkiem, który wypytywał mnie jak było w nowej szkole, ale co miałam mu powiedzieć..
***Tydzień przed feriami***
Rok szkolny powoli mija, zaczynam wdrążać się w tą szkołę. Jest spoko, podoba mi się tutaj, moje obawy odeszły w kąt, co prawda są tutaj takie osoby, ale staram się je omijać.
Jest już po świętach, a za tydzień rozpoczynają się ferie, bardzo cieszę się z tego powodu, ponieważ rodzice pozwolili mi jechać na :Ferie z youtuberami", zapisałam się na turnus, żeby być w tym samym czasie co Jasiek, on nie wie o tym, że jadę, a rodzicie zgodzili się tylko z tego powodu, że on tam bedzie. Ale Janek będzie miał minę. Wiem, że dla niektórych to nierealne, żeby przyjaźnić się z kimś o pięć lat starszym, lub młodszym, ale nam się świetnie gada i nie przeszkadza nam różnica wieku. Lubię Jasia, a on mnie, świetnie się razem bawimy.
Muszę przeboleć, to że jeszcze cały tydzień szkoły, jak już mówiłam nie przepadam za nią.Teraz jestem na lekcji języka polskiego, babka strasznie przynudza, puszcza nam jakieś wiersze na odtwarzaczu, ostatnio bylo lepiej bo oglądalismy film na kąpie. To jest ostatnia lekcja, więc czekam już tylko do dzwonka i cieszę się jak zadzwoni.
Zawsze po skończonych lekcjach, mam godzinę do autobusu i wtedy, albo idę na miasto, albo idę do dziadków na obiad. Dzisiaj wybrałam tą pierwszą opcję, Jest zima, co prawda taka, że aż w ogóle jej nie ma, ale ci... haha. Jest taki jeden sklep, w którym co tydzień jest coś przeceniane, więc idę go odwiedzić.
Gdy tylko wyszłam ze szkoły wyjęłam telefon z kieszeni i o dziwo miałam dwie nie odebrane wiadomości, były one od Janka, ale czy on nie powinien być w szkole. Jak zwykle nie miałam kasy na kącie, żeby oddzwonić, więc zanim jeszcze ruszyłam do sklepu z przecenami, weszłam do "Żabki", żeby kupić kartę z plusa. Załadowałam kąto i oddzwoniłam do Jasia.
- Halo?- Usłyszałam zaspany głos
-Chciałeś coś ode mnie ?- i po chwili zamyślenia, że ma taki zaspany głos- Nie byłeś w szkole?
-Jedziesz na ferie?- Tak to powiedział, że nie wiedziałam, czy on wie, że jadę, czy chce sie mnie dopiero o to spytać. Jednak uspokoiło mnie zdanie- Zauważyłem twoje nazwisko na liście i zastanawialem się czy jedziesz, czy to po prostu zbieg okoliczności.-Żeby go zmylić tylko mruknęłam, że to zbieg okoliczności, nie chcę go kłamać, ale fajnie będzie zobaczyć jego minę.
-Szkoda.., była by beka jak byś pojechała- Śmiałam sie pod nosem, nie chciałam wybuchnąć śmiechem, żeby się nie zdradzić.- Po woli szłam przez miasto dążąc do sklepu.
-Czemu nie było Cię w szkole?
-Troche mi się zaspało.
-Trochę?! Do której spaleś?
-Do 11,00 - Zaśmiała się przechodząc koło wystawy sklepu do którego miałam zaraz wejść.
-Jak mogłeś tak długo spać?- Na manekinie były fajne ciuszki. Zastanawiałam się jak bym w nich wyglądała. Ja miałam wrażenie, że super, ale w oczach innych mega bekowo, jestem strasznie chuda i nawet leginsy nie są na mnie obcisłe tylko.. za szerokie, może nie dużo, ale dziwnie to wygląda. Jednak nadal miałam nadzieję, że znajde idealne na mnie. Weszłam do sklepu i przebierałam spodnie, znalazłam trzy pary, które i tak pewnie są na mnie za duże, ale pójdę je przymierzę. Stojąc w kolejce, która była dosyć długa przypomniałam sobie, że Jan wisi na telefonie.
-Oj sory, nie słuchałam, co powiedziałeś?
-Jak mogłaś mnie nie słuchać- powiedziała rozbawionym, a zarazem wkurzonym głosem.
-Przepraszam, Szukałam spodni i stoję w kolejce i zapomniałam, że z tobą rozmawiam.
-Gdzie jesteś? A autobus?!
-W kolejce, a na autobus jeszcze mam czas- Bynajmniej tak podejrzewam.
-Ale w jakiej kolejce, gdzie jesteś? Podirytowana sytuacją krzyknęłam do słuchawki, że jestem w sklepie, wtedy wszyscy zwrócili się w moim kierunku, a ja zmieszana cała się zaczerwieniłam.
-Kupujesz spodnie narciarskie.
-Nie-Nadal byłam wkurzona, ale starałam się opanować-kupuję leginsy.
-Leginsy?!-Teraz to on wydawał się wkurzony- Dziewczyno przecież jest zima, chcesz sie pochorować!
-Są fajne przeceny.
-Dziewczyno.... - ciągną z irytowany. Zaczęłam się śmiać, gdy nagle usłyszałam, jak ktoś mówi do mnie, żebym weszła do wolnej szatni, kazałam Janowi poczekać i się rozłączyłam. Niestety nie zdążyłam dużo zrobić, ponieważ teraz to mama do mnie zadzwoniła i krzyczała do słuchawki, że autobus już dawno przyjechał, a mnie dalej nie ma, co się stało itp. Świetnie czyli jednak spóźniłam się na autobus.
-Nie martw się, wrócę z buta.
-Ani mi się waż- Usłyszałam protest, którego zresztą się spodziewałam.- Taro po ciebie przyjedzie.
-Nie mamo. Spacer mi dobrze zrobi, zresztą do domu mamy zaledwie 10 km. - Wiem, że to nie jest tak mało, ale do wieczora zdążę na chatę.
- No dobrze, ale uważaj na siebie.
-Dobrze mamuś, pa. - Nie zdążyłam nic przymierzyć. Wyszłam z przymierzalni, odłozyłam spodnie na miejsce i ruszyłam w stronę wyjścia z miasta.
Przed całkowitym wyjściem z miasta próbowałam dodzwonić się do Janka, ale nie odbierał, pewnie znowu śpi. Włozyłam słuchawki do uszu, włączając pierwszą lepszą piosenkę z mp4. Nie wybieram, ponieważ wszystkie piosenki jakie mam bardzo mi się podobają.
Szłam powoli nie śpiesząc się i podśpiewując pod nosem, gdzieś w połowie drogi, zapomnialam o tym, że ktoś może iść za mną, zaczęłam głośno śpiewać i jak to moje szczęście okazało się, że za mną idzie starszy pan wsłuchujący się w to co robie. Speszona przestałam śpiewać pewnie bym się zaczerwieniła, gdyby nie to, że mam dosyć ciemną karnację.
-Dziecko, dlaczego przestałaś śpiewać?- Był taki czuły w tych słowach.
-Nie umiem śpiewać.
-Jak to nie, jak przed chwilą spiewalaś tak pięknie, że zapomniałem, że powinienem o jeden zakręt wcześniej już odejść.- Zaśmiał się lekko, zresztą ja też, Nie często słyszy się od kogoś, że podoba mu się to co robisz. Było mi nadzwyczaj miło. Pożegnałam sie i ruszyłam dalej.
-------------------------------------------
Co o tym sądzicie? Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale nie mogłam go w ogóle napisać nie wiem czemu.. Mam nadzieję że wam się spodoba i błagam was komentujcie, chciałabym wiedzieć co tak naprawdę o tym myslicie. Jeżeli macie jakieś pytania to tu macie mojego aska: http://ask.fm/marca1122
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz